zamiana kół 26 na 27 5
zachowana sztywność i wytrzymałość kół zbliżona do 26” Wady: nazwa sugeruje, że koło 27,5” jest idealnie po środku 26” a 29”, ale metryczny rozmiar kola jest tak naprawdę bliższy 26" niż 29" koła te nie dadzą nam takiego komfortu jak 29”, a dla amatora różnice miedzy 26” a 27,5” mogą nie być zasadniczo wyczuwalne
Jeśli jednak interesuje nas przede wszystkim zwrotność i zabawa na szlaku – przechodzimy do kół 27.5 cala, zwanych także 650b. Zabawa na szlaku – 27.5 cala. 27.5 cala to kolejny rozmiar kół, który dokonał prawdziwej rewolucji na rynku. To właśnie o tych kołach mówi się, iż ostatecznie zamknęły rozdział w historii pt. 26 cali.
RODI FW Disc 27,5 zestaw kół MTB pod hamulce tarczowe i kasetę 8/9/10rz. 379,00 zł. NOVATEC ZESTAW KÓŁ 27,5 MTB PRO ALEX RIMS SX 44 D041/42SB. 549,00 zł. NOVATEC ZESTAW KÓŁ 27,5 MTB PRO ALEXRIMS FR 30 D041/2SB. 679,90 zł.
Wystarczy wejść na kartę interesującego nas modelu i kliknąć w odnośnik "Dopasuj rozmiar ramy". Następnie zostaniemy przeniesieni do sekcji kalkulatora ramy na karcie. W puste pole należy wpisać nasz wzrost i kliknąć przycisk "Przelicz". Po przeliczeniu, wyświetlą się kafelki z danymi rozmiarami roweru.
Jeśli jesteśmy wyższego wzrostu a na rowerze MTB chcemy jeździć także w warunkach miejskich warto wybrać koła 27,5 cali będące kompromisem między przeciwstawnymi rozmiarami 26 oraz 29 cali. Kobietom zwykle zaleca się zakup roweru z kołami o rozmiarze 26 cali, wysokim mężczyznom natomiast 27,5 lub 29 cali.
Warum Starke Frauen Oft Single Sind. Krok 23 do bycia prawdziwym mountain bikerem to: Choose your favorite size and be a dick about it Czyli w dowolnym tłumaczeniu: wybierz ulubiony rozmiar koła i… bądź na tym punkcie niemiły ;) Niepodzielna dominacja kół 26″ w MTB to przeszłość, teraz do wyboru masz trzy rozmiary (z czego jeden bez sensu) i wszystkie (oprócz tego jednego) mają swoje zady i walety wpływające na jazdę. Do tego dochodzą nowe warianty i 29+, bazujące na szerokich (ok. oponach. Więc jeśli wybór nowego roweru przez pryzmat geometrii, skoku i osprzętu wydawał Ci się kłopotliwy, to z jeszcze jedną dodatkową zmienną naprawdę jesteś w dupie ugotowany. Jakie rozmiary mam do wyboru? 26″, 27,5″ (znane też jako 650b) i 29″. Na wstępie wyjaśnijmy sobie jedno: te cyfry to tak naprawdę nazwy rozmiarów i nie mają nic wspólnego z rzeczywistą średnicą obręczy: 26″ ma średnicę 559 mm (podczas gdy z przeliczenia wychodzi 660 mm); 27,5″ to tak naprawdę 584 mm (każdy matematyk powie Ci, że 27,5 cala to ok. 699 mm); 29″ to 622 mm (a jednak 29″ pomnożone przez 25,4 daje 737 mm). Rozmiary w calach trochę więcej mówią o średnicy zewnętrznej koła razem z oponą (co poniekąd tłumaczy rozmiary 28″ i 29″ o identycznej średnicy obręczy: 622 mm). Widać też, że wbrew pozorom, 27,5″ NIE wypada dokładnie pomiędzy 26″ i 29″: 26″ to -25 mm względem 27,5″; 29″ to +38 mm względem 27,5″. Przenikliwy czytelnik zapyta w tym miejscu: to czemu w takim razie te głąby nie nazwały średnich kół 27″, skoro są niemal dokładnie o jeden cal większe od 26″? To bardzo proste: rozmiar 27″ jest już od lat „zajęty” i tak naprawdę ma… 630 mm! Crazy shit… Dlaczego 26″ jest niefajne? Bo umar. Nie pamiętam, kiedy pojawił się ostatni nowy rower na takich kołach, nie licząc modeli do dirtu/streetu. Nowe modele opon, amortyzatorów czy kół też stają się rzadkością. Jasne, jeszcze długie lata części będą dostępne, tak jak ciągle są dostępne np. kasety 7-rzędowe. Ale jeśli chcesz korzystać z dobrodziejstw wprowadzanych na rynek nowinek, to przy 26″ będziesz musiał obejść się smakiem. „Mała kicha” jest obecnie sensowna w dwóch sytuacjach: Masz już rower na takich kołach. 26″ sprawdzało się świetnie przez jakieś ostatnie 30 lat i wprowadzenie większych rozmiarów niewiele zmienia – na małych kołach dalej da się jeździć. Ba, nawet można mieć z tego frajdę (!!!). Kupując nowy sprzęt, na pewno wybierzesz 27,5″ lub 29″, ale sam rozmiar koła raczej nie powinien być powodem do zmiany roweru. Chyba, że uciekasz od utraty wartości, co może być istotne przy rowerach z wyższej półki. Chcesz kupić tani rower używany. Jest na to teraz bardzo dobry moment, bo kto może sobie na to pozwolić, kupuje rower na większych kołach, przez co podaż używanych 26erów rośnie, a ceny spadają. Świadomie wpakujesz się w umierający standard, ale jeśli masz do dyspozycji mniej niż 6000 zł, to i tak nie masz wielkiego wyboru. Jak większy rozmiar kół wpływa na jazdę? Cała ta rewolucja zaczęła się od 29er-ów, które jak widać po cyferkach, najbardziej odstają od reszty. „Duża kicha” ma swoje zalety: Łatwiejsze przetaczanie się po przeszkodach. Większe koło ma mniejszy kąt natarcia, więc każdy kamień, korzeń i luźno biegający pies jest mniejszy względem koła. Przekłada się to zarówno na szybkość, jak i komfort jazdy. Przesiadka z 26″ na 29″ daje efekt, jak dodanie do zawieszenia 20 mm skoku (ale bez efektów ubocznych). Osie kół położone wyżej względem suportu. Suportu w nieskończoność obniżać się nie da, a podniesienie piast daje podobny efekt: poczucie siedzenia W rowerze, a nie NA nim. Daje to większą stabilność i poczucie pewności siebie, a rower fajniej składa się zakręty. Lepsza przyczepność. Większe koło zapewnia większą powierzchnię styku z podłożem (zastanawialiście się kiedyś, jak mikroskopijny jest ten obszar, od którego zależy wasze uzębienie?). Poza tym większa objętość i wspomniany mniejszy kąt natarcia pozwala na jazdę na niższym ciśnieniu. Różnice liczbowe przy najeżdżaniu na przeszkodę o wysokości 100 mm dupy nie urywają, ale są odczuwalne na szlaku – zwłaszcza przy przesiadce z 26″ na 29″. Podane w nawiasie średnice zewnętrzne zakładają wysokość opony 60 mm. Cytując Misia, „Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów!„. Gdyby nie było żadnych wad, wszyscy dawno jeździlibyśmy na 29”. Wady są: Mniejsza sztywność i wytrzymałość / większa masa. Im większe koło, tym wszystko jest dłuższe (szprychy, golenie amortyzatora itd.), więc nieuchronnie staje się: cięższe, słabsze lub droższe. Progres w tym temacie jest bardzo szybki, ale problem rozwiązują dopiero wypasione carbonowe koła w cenie, która przeciętnego, niewtajemniczonego nie-rowerzystę mogłaby zabić (bo mówimy tu o wartościach rzędu golfa czwórki w dieslu). Problemy z niskim wzrostem. Jeśli masz widelec o dużym skoku i 60 mm), jesteś dopiero w połowie drogi do 27,5″. Więc jeśli z jakiegoś powodu chcesz mieć opony à la fatbike – droga wolna. Tylko błagam, nie pisz, że Hans Dampfy na małej kiszce to to samo, co 27,5″… To może włożyć koła 27,5″ do mojego starego roweru? Technicznie rzecz biorąc, jest to wykonalne. Promień średniego koła jest o jakieś 13 mm większy od małego, więc jeśli masz tyle miejsca w ramie i widelcu, to 27,5″ się zmieści. Dotyczy to np. wszystkich widelców Foxa, Bosa czy X-Fusion i wielu ram. Ale to, że się da, nie znaczy, że warto to robić. Bo nie warto: większe koła podnoszą cały rower o 13 mm, co w przypadku wysokości suportu jest gigantyczną różnicą, która negatywnie odbije się na prowadzeniu roweru; żeby upchnąć 27,5″ i zachować jako taki prześwit dookoła opon (który jest Ci potrzebny, jeśli miewasz kontakt z błotem), prawdopodobnie będziesz musiał zdecydować się na węższe opony (np. 2,1″), co neguje wszystkie zalety większych kół. Więc krótko mówiąc: nie rób tego. W najlepszym wypadku rower będzie jeździł równie (nie)dobrze, jak przed zmianą. Podsumowanie Dla każdego, kto pojeździł trochę na wszystkich rozmiarach, wybór jest oczywisty, bo różnica między małą a dużą kichą jest bardzo odczuwalna. Dlatego też gorąco zachęcam Cię do przetestowania jakiegoś fajnego 29era i najlepiej tego samego dnia 27,5″. Szybko określisz swoje preferencje i żaden początkujący bloger kitu Ci nie wciśnie. Ja natomiast poszczególne rozmiary podsumowałbym tak: 26″ – wybierz, jeśli szukasz taniego roweru używanego, lub już taki posiadasz, dobrze Ci się na nim jeździ i w dupie masz te wszystkie nowinki. 27,5″ – jeśli jeździsz agresywnie, na szlaku cały czas dociążasz/odciążasz rower, część przeszkód pokonując drogą lotniczą. Często hamujesz i przyspieszasz, lubisz wybierać kreatywne linie i aktywnie wykorzystywać teren do generowania prędkości. 29″ – jeśli nade wszystko cenisz sobie pewność prowadzenia i szeroki margines bezpieczeństwa przy naprawdę szybkim napieraniu, kiedy utrzymujesz prędkość wybierając najkrótszą linię na wprost, bez zwracania sobie głowy podłożem. A za podsumowanie tego podsumowania niech posłużą słowa Fabiena Barela: Duże koła lepiej utrzymują prędkość. Małe koła lepiej generują prędkość. PS. Jeśli podoba Ci się ten artykuł i nie chciałbyś przegapić kolejnych, zapisz się do newslettera :) Zobacz też powiązane artykuły: Plusy, a może jednak minusy? Koła 27+, 29+ i… 26+ Opony – kolejny nowy rozmiar? Ile skoku powinien mieć rower enduro? Geometria roweru MTB: o wpływie cyferek na jazdę
Plusy, a może jednak minusy? Koła 27+, 29+ i... 26+ Tadam! Oto najdłużej dojrzewający artykuł w historii 1Enduro! Pierwsze literki wklepałem… w grudniu, a wersja którą właśnie czytasz ma numerek 89. Osiem miesięcy, żeby opisać nowy rozmiar kół szersze opony? WTF?! Przyczyna ogólna: plusy to – wbrew pozorom – coś całkiem nowego. Żeby mieć coś sensownego i rzetelnego do powiedzenia, musiałem nauczyć się na nowo dobierać ciśnienie w oponach, na nowo oceniać możliwości roweru w odniesieniu do skoku i geometrii, na nowo ufać skromnemu bieżnikowi i na nowo ustawiać zawieszenie. Sporo nowości, jak na jedną… nowość. Przyczyna szczegółowa: plusy to coś całkiem nowego i… niekoniecznie dobrego. Bo choć nowość ta ma mnóstwo zalet, to w praniu, jak to zwykle bywa, wyszły też jej wady i ograniczenia. Żeby rozprawić się z mitami i ocenić, kto na plusach najbardziej skorzysta, a kto powinien trzymać się od nich z daleka, musiałem więc trochę pojeździć, poeksperymentować i powykręcać sobie palce przy przekładaniu kół i opon. Co z tego wyszło? Artykuł ma charakter niekomercyjny, zawiera jednak lokowanie produktów, które aktualnie testuję. Przede wszystkim wyszedł artykuł na kilkanaście minut czytania… Polecam całość, ale jeśli masz bardzo mało czasu: TL;DRPlusy, czyli ok. 3-calowe opony na szerokich obręczach, ciągle wiążą się nieco kłopotliwą eksploatacją, ale są dobrym rozwiązaniem w hardtailu do ostrej jazdy w naturalnym terenie. Trakcja, komfort i płynność toczenia są warte zachodu z pilnowaniem idealnego ciśnienia. W fullu wszystko zależy od tego, jak szybko jeździsz, bo zalety plusów są najbardziej odczuwalne przy niskich i średnich prędkościach. Żeby się to zmieniło, potrzebne są nowe, lepsze opony i obręcze, które powoli zaczynają się już pojawiać. Co to są koła „plus”? Przede wszystkim: szerokie opony. Zazwyczaj lub Jeśli na myśl przychodzą Ci stare Nokiany Gazzaloddi – nie tędy droga! Tamte ważyły prawie 2 kg, dzisiejsze mają konstrukcję i masę, jak normalne opony enduro – czyli w zakresie 800-1100 g. Drugi element układanki to szerokie obręcze, zapewniające optymalne podparcie, profil i objętość ponadwymiarowym oponom. Niektórzy producenci stosują dość normalną szerokość wewnętrzną 30 mm, ale po fazie eksperymentów, zaczyna się klarować optymalny standard: opony 2,8″ ⇒ obręcze 40 mm (wewn.) opony 3,0″ ⇒ obręcze 45 mm (wewn.) Mówi się o „oponach plus”, ale obręcze są równie ważne. Taki zestaw pozwala na jazdę przy bardzo niskich ciśnieniach – mniej więcej 0,7-1,0 bar. Co z rozmiarem koła? Standardowy wybór: 650b+ / 27,5+ (zwane dalej dla uproszczenia 27+) – zdecydowanie najbardziej popularne, o średnicy zewnętrznej opony ciut mniejszej od kół 29″ z klasycznymi oponami. Dzięki temu, w wielu ramach można stosować je zamiennie. 29+ – najczęściej stosowane w niszowych sztywniakach, takich jak Trek Stache czy Surly Krampus. Tu z kolei średnica zewnętrzna opony odpowiada fatbikom. 26+ – nowość na sezon 2017, o średnicy zewnętrznej opony zbliżonej do standardowych 27,5″. Mają pasować do większości ram pod średnie koło i trafiać w potrzeby niższych riderów. Trochę się tego porobiło… Plus a fatbike Wiele osób nazywa plusy „mini-fatbikami” czy „semi-fatami”. Faktycznie, są podobieństwa: tak samo działa dociążanie i odciążanie opon i tak samo dużo osób wytyka Cię palcami. Plusy wyróżnia jednak lepiej zdefiniowana trakcja (pisałem o tym w artykule o fatach) i bardziej przewidywalne prowadzenie. No i można zrobić w nich tubeless bez patentów rodem z Castoramy. Krótko mówiąc: wskakując ze zwykłego roweru na plusa, w przeciwieństwie do grubasa, nie musisz zmieniać przyzwyczajeń. Jest po prostu normalnie, tylko… lepiej. Chyba, że akurat jedziesz po świeżym śniegu – wtedy szybko przekonasz się, że to jednak NIE jest mini-fatbike. Plus a 29er Koła 27+, a tym bardziej 29+, przenoszą typową charakterystykę 29era na wyższy poziom. Jest jeszcze wygodniej, pewniej i przyczepniej, ale kosztem precyzji prowadzenia, lekkości przyspieszania i masy. Paradoksalnie, plusy robią 29erom ogromną przysługę. Po długotrwałej niechęci, w końcu ludzie je doceniają, mogąc sprawdzić koła 29″ w rowerach z dobrą geometrią i sztywnymi kołami – dopracowanych pod kątem 27+. Rowery dające możliwość stosowania zamiennie kół 29″ i 27+ to ostatni krzyk mody. Ale nie tylko: opona na obręczy 40 mm powinna zmieścić się w większości starszych ram i amortyzatorów 29″. Po lewej 26× po prawej Małe, ewolucyjne kroczki dają w sumie dość potężną różnicę. Dlaczego plusy? Trakcja 3-calowe opony oferują dużo większą powierzchnię styku z podłożem. Ponadto, ciśnienia poniżej 1 bara pozwalają oponie lepiej „owijać się” na korzeniach czy kamieniach, na których czują się jak ryba w wodzie. W większości sytuacji jesteś więc przyklejony do podłoża, jakby bieżnik był wykonany ze świeżo wyplutej gumy do żucia. Pewność prowadzenia w technicznym terenie jest rewelacyjna. Czy aż taka przyczepność jest potrzebna? To trochę jak z nadwyżką mocy w samochodzie. Przez większość czasu jej nie wykorzystasz. Ale świadomość tego zapasu pozwala lepiej skupić się np. na wybieraniu linii i technice jazdy, a nie zastanawianiu się, „czy na pewno się uda”. Szeroki margines bezpieczeństwa bardzo pomaga też w odnalezieniu flow początkującym. Komfort Ja wiem, że pisanie o wygodzie jest dla słabych. Mów co chcesz. Na komfortowym rowerze można zajechać dalej i czerpać z tego więcej przyjemności. Plusowe opony dosłownie eliminują temat małych nierówności z rozmów o zawieszeniu. Zmienia to podejście do jego ustawień – nie musisz już szukać kompromisu między wybieraniem liści, a stabilnością przy dużych prędkościach. Z oponami „plus” możesz podnieść ciśnienie lub zwiększyć progresję, nie rezygnując z wybierania liści. Nieco mniej oczywistą zaletą plusów są… Opory toczenia „A na tych oponach, to dajesz radę tutaj podjeżdżać, czy tylko wypychasz?” „Ja rozumiem w bikeparku, ale na dłuższą wyrypę chyba się to nie nadaje?” „Stary, współczuję Ci tej dojazdówki asfaltem„ Jeśli kupisz plusa, im szybciej przyzwyczaisz się do takich komentarzy, tym lepiej. Bo nie byłyby one szczególnie irytujące, gdyby nie to, jak BARDZO rozmijają się z prawdą. Miejmy to z głowy: w terenie plusy toczą się lżej (!) od węższych opon. Po prostu, płynność jazdy jest na szlaku bardziej decydująca, niż kilka watów pochłanianych przez pracującą gumę. Płynność ta wynika z niskiego ciśnienia izolującego małe nierówności i towarzyszące im „mikro-podjazdy”. Na wyższym ciśnieniu, na każdy kamień/korzeń musisz się wtoczyć – w plusie połyka je opona. Efekt potęguje trakcja – sam wiesz, ile energii marnują uślizgi tylnego koła i podpórki. No dobra, w technicznym terenie mamy jasność. A co z twardą, gładką nawierzchnią? Nie oszukujmy się, jest gorzej. Podobno o jakieś 3-5% gorzej od przeciętnych opon enduro. Czy to dużo? Jeśli walczysz z szosowym segmentem na Stravie – przepaść! Nie byłby to też mój pierwszy wybór na maraton XC. Ale jeśli dojeżdżasz do szlaku kilka kilometrów asfaltem, lub zdobywasz szutrem Kozią Górę – nie poczujesz różnicy. Prawdopodobnie więcej tracisz przez źle wyregulowane hamulce i suchy łańcuch. Nie jest to wymarzona nawierzchnia dla 3-calowych opon, ale jest dużo lepiej, niż byś się tego spodziewał! Zresztą – plusy od lat rządzą wśród bikepackerów, którzy na obciążonych bagażem rowerach pokonują zarówno ambitne szlaki, jak i dłuuugie kilometry po szutrowych drogach i asfaltach. I żyją! Dlaczego… minusy? Trakcja w błocie Pisałem o świetnym trzymaniu na skałach, korzeniach i wszelkich suchych, luźnych nawierzchniach, ale kiedy robi się miękko i mokro, nie jest tak różowo. W błocie, gdzie duża powierzchnia styku niekoniecznie pomaga, przyczepność jest mocno uzależniona od bieżnika. W plusowych oponach zwykle jest on dość minimalistyczny. Kluczowe jest więc, żeby przynajmniej dobrze oczyszczał się z błota. Na szczęście, duże odkształcenia gumy sprzyjają jego odpadaniu. Trailblazery może i ładnie wyglądają na śniegu, ale są stworzone do jazdy w zupełnie innych warunkach. Wytrzymałość Wspomniałem, że masa opon „plus” nie odbiega od typowych, sporo węższych opon enduro. Magia? Cóż, niestety nie – grubość i wytrzymałość ścianek bocznych musiała w tym kompromisie ustąpić. Ryzyko uszkodzenia opony potęguje fakt, że tak dużym balonem łatwiej zahaczyć o wystające z boków ostre kamienie. Ja od początku roku nie zaliczyłem na plusie ani jednego kapcia – więc chyba jednak nie jest aż tak źle, jak mówią. Mam taką nadzieję, ze względu na… Ceny Dobre opony do plusów kosztują po 200-400 zł za sztukę – biorąc pod uwagę punkt wcześniejszy, dla wielu będzie to nie do przełknięcia. Niestety, jakość jazdy najmocniej opiera się tu na elemencie najszybciej ulegającym zużyciu i najłatwiejszemu w uszkodzeniu. Inwestycja w lepszy amortyzator czy większy rozmiar koła wydaje się pod tym względem bezpieczniejsza. Opony Bontragera są jednymi z lepszych, ale 429 zł za sztukę…? Serio? Masa Opony 27+ nie są cięższe od kapci enduro – ok, to już wiemy. Ale już obręcze niechętnie schodzące poniżej 700 gramów to problem. Do tego trochę więcej taśmy, kapkę więcej mleka… Ale to są bzdury. Największy problem wynika ze wspomnianych cen – ponieważ koła do plusów są droższe, reszta osprzętu musi być tańsza, a więc… cięższa. Musisz liczyć się z masą kompletnego roweru o co najmniej 1 kg wyższą od klasycznego konkurenta w zbliżonej cenie. Daje się to odczuć zdecydowanie mocniej, niż opory toczenia. Brak tłumienia Grube opony dają jakieś 7 cm „zawieszenia” – pomyślałbyś więc, że nawet hardtail będzie działał, jak full o małym skoku. Niestety, ten skok nie jest w żaden sposób tłumiony, więc do tego jeszcze daleka droga. Dla osób jeżdżących szybko i agresywnie, to jest największą wadą plusów. Upraszczając, im szybciej jedziesz, tym mniej odczuwalne są ich zalety. Dlatego też na obecnym etapie rozwoju ogumienia, dyskusyjne jest zastosowanie plusowych opon w fullu o większym skoku, który umożliwia dużo szybszą jazdę. Tak, upchnąłem opony 27+ w Moonie, a jakiś czas temu również do Whyte’a. Efekt był taki sobie… Wrażliwość na ciśnienie Ze względu na brak tłumienia, precyzyjnie ustawione ciśnienie jest w plusach absolutnie kluczowe. W przeciwieństwie do zwykłych opon, różnica 1-2 psi ma tu wpływ na jazdę. Nadmuchasz ciut za mało – opony będą dobijać, a w zakrętach będziesz miał wrażenie jazdy na galaretce. Odrobinę za dużo – staniesz się szlakowym ping-pongiem. Do ceny zakupu dolicz więc od razu dobry elektroniczny manometr – błąd wskazań zwykłych pompek bywa większy, niż całkowite ciśnienie dmuchane do plusów. Nawet najlepsze pompki mocno przekłamują ciśnienie przy niskich wartościach. Tubeless-only Przy ciśnieniach poniżej 1 bara nietrudno o dobicie i snejka, nawet jeśli duża objętość łagodzi problem. Do tego pozbycie się ciężkich, grubych dętek jest niezbędne dla zachowania sensownej masy i oporów toczenia. Jeśli i tak jeździsz tubeless – nie ma problemu, plusy uszczelniają się tak samo, jak zwykłe opony. Jeśli jednak jesteś zatwardziałym zwolennikiem dętek, nie wykorzystasz w pełni ich zalet, a wady będą dużo bardziej odczuwalne. Krzykliwość Prawdę mówiąc, miałem nadzieję, że nie będą tak bardzo zwracać na siebie uwagi… Jeżdżąc na plusie, czujesz się jak dziewczyna z dużym dekoltem – wszyscy Twoi rozmówcy spoglądają w dół. Niektórzy może nawet nazwą Cię rowerowym hipsterem… Dla kogo plus? Plusy mają jak widać równie duży zbiór wad, jak i zalet i nie są idealnym wyborem dla każdego. Więc dla kogo? Czy plusy nadają się dla zawodnika enduro? Jest z nimi trochę jak z zawieszeniem. Ambitni ściganci ustawiają je twardo i z mocnym tłumieniem – stabilnym, precyzyjnym i dającym bogaty feedback. Jak w sportowym samochodzie. W plusowych oponach – niekoniecznie. Dyskutowałbym jednak, czy przeciętny rider nie będzie szybszy na sprzęcie „miękkim” i pozwalającym na płynniejszą, bezpieczniejszą jazdę. Nawet z ewidentnymi brakami w tłumieniu, które wyjdą dopiero przy dużych prędkościach, nieosiągalnych dla „szaraka”. A co z całkowitymi noobami? Niestety, dla nich plusy też nie są oczywistym wyborem, choć właśnie oni najbardziej mogliby na ich zaletach skorzystać. Skomplikowana obsługa może zniechęcić początkującego ridera, który chce po prostu wytargać rower z piwnicy i jeździć, a nie martwić się precyzyjnym ustawianiem ciśnienia. Zalewanie opon mlekiem? Bitch, please! Ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność – w końcu jest jeszcze rzesza riderów wpadających gdzieś pomiędzy te grupy… Plusy najlepiej pasują do świadomych sprzętowo entuzjastów, jeżdżących niezbyt agresywnie i turystycznie, raczej dla funu i bez spiny, w średnio-trudnym i trudnym terenie. Ej, czy ja właśnie opisałem 80% polskich riderów enduro…? Patrząc na zebraną przeze mnie listę wad, pewnie się przeraziłeś – jest ich dużo więcej, niż zalet. Spróbuj jednak ocenić wady nie ilościowo, a jakościowo. Większość z nich dotyczy kwestii eksploatacyjnych, nieistotnych dla samej jazdy. Czy płynna jazda i szeroki margines bezpieczeństwa w terenie są dla Ciebie warte niedogodności w garażu? Przyszłość opon plus Rowery na oponach „plus” to na razie nieco egzotyczne zjawisko – podobnie jak fatbike’i czy kiedyś 29ery, są oceniane przez pryzmat opon, a nie faktycznych, całościowych cech na szlaku. Zanim się to zmieni, czeka nas jeszcze kilka kroków w rozwoju sprzętu: lepsze opony, oparte o wytrzymalsze, bardziej podatne i lepiej tłumione oploty; opony stanowiące systemowe rozwiązanie z obręczą, pod kątem optymalnego kształtu balona (jasne standardy dotyczące szerokości obręczy dopiero się pojawiają, co wielu producentów powstrzymuje przed wypuszczeniem własnych rowerów); sprytne wentyle, „popuszczające” przy konkretnym ciśnieniu – pozwalające na precyzyjne pompowanie zwykłą pompką bez manometru (powinienem to opatentować…); mniejsze opony, zacierające granicę ze zwykłymi rozmiarami: szerokość która już zaczęła się pojawiać; kolejny rozmiar, czyli… 26+. Klasyczne 29″ przyjęło się tak sobie – wielu riderów nie lubi dużych kół, mimo ich ewidentnych zalet. A przy 27+ nagle okazało się, że średnica zewnętrzna jest praktycznie taka sama, jak w brzydkim kaczątku. Koła 26+ mają więc trafić do tych ludzi, którzy cenią sobie gabaryty 27,5″, ale chcieliby skorzystać z większej trakcji i płynności plusów. W dodatku powinny pasować do istniejących rowerów 27,5″. Plusy zdecydowanie mają potężny potencjał i przyszłość, ale tylko te, które zostaną porządnie zaprojektowane i zbudowane jako spójny system – razem z kołami, zawieszeniem i geometrią. Nie muszę Cię przekonywać, że to, jak rower jeździ, nie zależy od samych opon. Nowe, lepsze opony na pewno przyspieszą popularyzację „pluszaków”. Podsumowanie Choć do ideału brakuje jeszcze kilku elementów tej układanki, to już teraz jest jasne, że półtłuste opony wykroją swój kawałek rynkowego tortu. Oczywiście sprzętowi amisze będą udowadniać, że wszyscy, którzy mieli okazję pojeździć na plusach i wychwalają ich zalety, ewidentnie są w błędzie. Ale zamiast narzekać na kolejną nowość, warto najpierw samemu ją sprawdzić. Mam nadzieję, że producenci i dystrybutorzy to zrozumieją i zaplusują floty centrów testowych, bo w niektóre kwestie (jak opory toczenia) trudno uwierzyć, zanim samemu się ich nie poczuje na szlaku. Inne zalety są oczywiste i na przykład w elektrykach czy hardtailach do techniczno-terenowej turystyki, plusy to bardzo dobry, jeśli nie najlepszy wybór. W typowych rowerach enduro, ze względu na osiągane prędkości i wymagania związane z wytrzymałością, sugeruję trzymać się klasycznych rozmiarów. W fullach o umiarkowanym (120-140 mm) skoku może to być ciekawe rozwiązanie, choć ze względu na masę, chyba lepszym kompromisem jest nowy rozmiar pośredni: Bonus: jak ustawić plusa? A więc zdecydowałeś, że plus jest dla Ciebie? Albo chociaż planujesz wziąć jakiegoś na jazdę testową? Oto krótki poradnik dotyczący wstępnych ustawień. Jeśli tak jak ja na początku, nie masz o tych śmiesznych oponach żadnego pojęcia, dzięki niemu szybciej ogarniesz sprzętowe podstawy i skupisz się na wrażeniach z jazdy. Ciśnienie w oponach – zacznij w okolicach 0,9 bara dla opon i 1,1 bara dla Następnie eksperymentuj na szlaku stopniowo upuszczając po parę „psyknięć”, aż poczujesz że opony zaczynają „pływać” w szybkich zakrętach lub dobijać do obręczy. To znak, że troszkę przesadziłeś (weź pompkę!). Zawieszenie – zwiększ tłumienie powrotu (żeby zrównoważyć „pogo” nietłumionych opon) i wolnej kompresji (trakcja i małe nierówności to teraz zadanie opon). Tubeless – jeśli to Twój własny rower lub masz go na dłużej, koniecznie wywal dętki. Bez tego nie ocenisz pełni możliwości grubych opon. Szerokość obręczy i opon – jeśli składasz swojego plusa i zastanawiasz się nad optymalną kombinacją, to do „nornalnej” jazdy polecam opony na obręczach o szerokości wewnętrznej 35-40 mm. Taki zestaw to najlepszy kompromis, dający 80% korzyści bez 80% wad. Jeśli jednak masz zapędy fatbikowe, bierz na obręczach 40-45 mm. Bieżnik – nie obawiaj się skromnych klocków. Wzór bieżnika, który w oponach ledwo nadaje się do jazdy po górach, w plusach staje się mistrzem enduro. Dopóki nie zrobi się błotniście… Zobacz też inne, powiązane artykuły: Rozmiar kół do enduro: 26″ / / 29″ Opony – kolejny nowy rozmiar? Fatbike – po co to komu? Test: Opony WTB Ranger
Zobacz test rowerów na kołach 26 i 29-calowych przeprowadzony przez sklep Trek Gdynia. Czy większe oznacza lepsze? Na to pytanie jest kilka teorii. My jednak chcieliśmy dowiedzieć się czegoś więcej, dlatego też poprosiliśmy o fachową poradę osób, które miały okazję jeden i drugi sprzęt "ujeżdżać". Dzięki współpracy z zawodnikami Klubu Trek Gdynia i Sklepu Rowerowego DreRowery możemy podzielić się z Wami wszelkimi testami przeprowadzonymi na klasycznym 26 calowym góralu i coraz bardziej popularnym 29erze. 26 kontra 29 cali:Ogólnie kołami 29 calowymi nazywamy średnicę koła mierzonego razem z oponą, dlatego też wewnętrzna średnica obręczy 29era odpowiada tej stosowanej w rowerach szosowych, trekkingowych, crossach, hybrydach czyli z kołem 28 cali. Różnica w oponach do trekkingu oraz 29era polega więc na ich grubości, te do rowerów o 29 calowych kołach są po prostu grubsze. Dodatkową sprawą jest również geometria ramy, która diametralnie różni się od rowerów trekkingowych czy hybryd. Jednak co wybrać? Który jest szybszy?Dylemat jest ogromny, a staje przed nim teraz coraz więcej kolarzy. Zawodnicy klubu Trek Gdynia postanowili przeprowadzić własne testy, aby się przekonać, na czym jeździ się zawodników, zwłaszcza za granicą, decyduje się na zwiększenie rozmiaru swoich kół w rowerze MTB. Niektórzy po zmianie zarzekają się, że nigdy nie wybiorą nic innego niż 29", inni tymczasem, po krótkim okresie fascynacji, wracają do swoich dwudziestu sześciu cali. Do tej pory, po kilku przejażdżkach testujący wiedzieli jedynie, iż rowery na dużych kołach są o wiele bardziej komfortowe i stabilne, dlatego z czystym sumieniem polecali je amatorom i miłośnikom rekreacyjnej jazdy w terenie. Jednak zachowanie 29" w warunkach wyścigowych znane im było jedynie z obserwacji różnych zawodników oraz relacji Przemka Ebertowskiego, który twierdzi, że zdecydowanie poprawił kontrolę nad rowerem na niebezpiecznych zjazdach. W środowisku rowerowym pojawiały się jednak "teorie spiskowe" mówiące o chwytach marketingowych producentów i narzucaniu sponsorowanym zawodnikom konieczności używania nowych rowerów ze względów że sezon wyścigów MTB w naszym województwie właśnie dobiegł końca, dobrze byłoby zacząć od przygotowań do kolejnego. Pytanie jednak czy na sprawdzonych 26 calowych kołach, czy może na coraz bardziej popularnych 29"? Przed podjęciem takiej decyzji zawodnicy postanowili sami odpowiedzieć sobie na to pytanie robiąc szereg różnych testów, na podstawie znanych tras w Trójmiejskim Parku pierwszym teście postanowiono sprawdzić jak szybko zawodnicy są w stanie pokonać trasę na rowerach z różną średnicą kół, wykonując najpierw przejazd na jednym typie roweru, następnie na drugim. Nie był to test w warunkach laboratoryjnych, nie było pomiaru mocy podczas przejazdów, występował czynnik ludzki itd. Starano się jednak zbliżyć warunki obu przejazdów, przeprowadzając pomiary dzień po dniu, na stosunkowo krótkiej pętli, tak aby zawodnik był zregenerowany. Masy obu rowerów: 26" Trek 8500 i 29" Trek X-Caliber, dzięki zabiegom odchudzającym lub dociążającym były równe i wyniosły 10,26 kg, przy czym masa obu zestawów kół z zaciskami, mleczkiem i oponami także była identyczna: 2910 g. Oba rowery dla zawodnika testującego były nieznane, tak aby wyeliminować element przyzwyczajenia i 2 próby na pętli XC o długości 2660 m i 98 m przewyższeń trasa charakteryzowała się stromym, miejscami nierównym i wąskim podjazdem po starcie, kilkusetmetrowym odcinkiem płaskim, momentami obfitym w korzenie, szybkim single trackiem z kilkoma zakrętami wymagającymi silniejszego wyhamowania, trzema stromymi zjazdami - ściankami, z których jedna był ukorzeniona, mocno wypłukana i składała się z kilku "schodków", a dwa pozostałe kończyły się pełnym wyhamowaniem i skrętem o około 90 stopni. Następnie krótka i sztywnej wspinaczki. Końcówka to dłuższy i łagodniejszy podjazd zakończony kilkunastometrowym odcinkiem kopnego piachu "plażowego" i łatwa droga do szczęście udało się wystrzec błędów typu wypadnięcie z trasy, czy zerwanie łańcucha i obyło się bez konieczności wykonywania powtórek, które z pewnością wpłynęły by na rozwijaną moc z powodu zmęczenia. Okazało się, że średnie tętno obu przejazdów różniło się zaledwie o 0,25%, więc można założyć, że moc generowana podczas obu przejazdów była bardzo zbliżona. "Małym" rowerem zawodnik testowy ukończył rundę z czasem 8:46, zaś "dużym" pojechał o 13 sekund szybciej. Na filmie i pulsometrze nie udało się wychwycić wyraźnej różnicy na zjazdach. Trzeba jednak przyznać, że X-Caliber był znacznie bardziej pewny i stabilny. Nie było też wyraźnej różnicy na ciasnych nawrotach czy odcinku piaszczystym. Co ciekawe zaś, większą część przewagi 29er wyrobił na stromych podjazdach! Jest to dość zaskakujące i weryfikuje nasze przeświadczenie, że duże koła są bardziej ociężałe. Może i są, ale tylko na zdjęciach i podczas obserwacji innych zawodników. Podczas jazdy zaś okazuje się, że rower lekko i przyjemnie wspina się pod największe stromizny wynagradzając użytkownika świetną przyczepnością (nawet w trudnych listopadowych warunkach przy oponach raczej szybkich i delikatnych Bontrager 29-0) i uzyskiwanymi sekundami od wyniku testu na rundzie XC postanowiono wykonać też pomiar czasu sprintu na dystansie 100 m ze startu zatrzymanego. Wiadomo, że dąży się do tego, aby rower jak najlepiej się "zbierał". Super lekkie koła, szybkie opony, niska masa całego roweru, starannie dobrana kadencja, krótkie zmiany biegów i ciach, pełen ogień! Sprinty czy krótkie ataki na podjazdach sprawiają wiele frajdy. Więc co teraz? Masa rozłożona na większym promieniu, to większa bezwładność i idące za nią gorsze przyspieszenie po wyhamowaniu lub na finiszu. Założeniem było sprawdzenie różnicy średniego czasu przejazdu i maksymalnej osiąganej prędkości. Ile wyniosła? Nic. Po 2 dniach pomiarów i 10 sprintach średni czas przejazdu ubitego gruntowego odcinka o nachyleniu 1% był taki sam i wyniósł 10,05 sekundy. Różnica prędkości maksymalnych była pomijalna. Być może laboratoryjny pomiar na rolkach, w tunelu prowadziłby do innych wniosków. Na podstawie testów zrealizowanych przez zawodników Klubu Trek Gdynia wynika jednak, że przyspieszają tak więc i zwycięzca, ale czy to wygrana przez nokaut? Wg testujących Oba rowery stworzone zostały z myślą o ostrej terenowej jeździe. Po górach, dziurach, kamieniach i korzeniach i oba świetnie sobie z tymi przeszkodami radzą! Przy odpowiednich treningach da się wygrywać wyścigi niezależnie od rozmiaru kół. Warto zwrócić uwagę również, że teście zrównano masy obu rowerów i kompletów kół pozbawiając rower 26" jego wielkiej i głównej zalety - lekkości. Na pewno miało to wpływ no końcowy wynik. Jak duży? Tego nie wiedzą nawet sami testujący, gdyż porównanie wymagałoby budowy identycznych rowerów na identycznych komponentach, ale o różnych rozmiarach kół. Dodatkowo dla pewności i własnej informacji drugi zawodnik, przejechał trasę testową X-Calibrem i swoim Trekiem zmodyfikowanym do masy 9,2 kg. Pomimo przyzwyczajenia do swojego sprzętu i ciągle występującej różnicy masy na korzyść roweru o małych kołach, ponownie, tym razem o 10 sekund, zwyciężył na kołach 29 cali to więcej materiału i większa masa, lub ta sama masa przy większych wydatkach. Dlatego też przy planowaniu budżetu sprzętowego warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czego bardziej oczekujesz od swojego roweru? Jeżeli ma to być to pewność, lepsza stabilność i bezpieczeństwo oraz komfort jazdy, to da nam je 29er. Jeśli nie macie takich problemów i chcecie przy tym samym budżecie mieć rower lżejszy, sztywniejszy czy lepiej wyposażony, śmiało inwestujcie w 26". Zawodnicy Klubu Trek Gdynia po przeprowadzonych testach postanowili przejść na duże, a zbliżający się sezon pokaże czy
Producenci osprzętu rowerowego nie lubią stać w miejscu. Non stop pojawiają się nowe rozwiązania, udogodnienia i modyfikacje. Koła 26 cali w rowerach MTB zostały praktycznie całkowicie wyparte, przez te o rozmiarze 27,5 oraz 29 cali. Kiedyś napęd ośmiorzędowy był topowym rozwiązaniem, dziś oferowany jest w rowerach za 1000 złotych. I tak dalej, i tak dalej. Problem może się pojawić, gdy będziesz chciał (lub musiał, bo jakiś element ulegnie uszkodzeniu) wymienić jeden z elementów w rowerze, który został wyprodukowany więcej niż kilka lat temu. Możesz albo nie dostać części jakiej potrzebujesz (albo kupisz, ale o wiele niższej klasy niż obecnie posiadasz), albo będziesz mieć problem, czy obecnie produkowane części będą pasowały do Twojego rynkowy wygląda najczęściej tak, że nowe standardy są wprowadzane w najwyższych grupach osprzętu, a następnie gdy się przyjmą, powoli „schodzą” do niższych grup. Tak się dzieje chociażby w przypadku napędów. Shimano dodaje nowinki do grupy XTR i Dura-Ace (tu znajdziesz opis grup osprzętu Shimano), a następnie powoli pojawiają się one w niższych grupach. Jednocześnie wraz z pojawianiem się nowych rozwiązań, stare znikają z rynku. Ewentualnie zostają dostępne w najtańszych grupach dojdzie do tego, że Twój rower nie nadąża za zmianami, a Ty chcesz koniecznie być na czasie z osprzętem, rozwiązania są dwa: kupujesz nowy rower lub starasz się, gdzie tylko jest to możliwe korzystać z kompatybilnych części. Nie zawsze da się to zrobić lub wymaga pogodzenia się z używaniem osprzętu z niższych grup. Ale wszystko zależy od potrzeb i oczekiwań. W opisie skupię się na dwóch najpopularniejszych w Polsce producentach napędów rowerowych, czyli SRAM oraz tylko, że nie da się przygotować poradnika, który przewidzi każdą sytuację. Nieraz trzeba się mocno nagłowić, czy konkretne zestawienie komponentów ze sobą zadziała, albo po prostu samemu to sprawdzić. Dlatego jeżeli masz swoje przemyślenia i pytania na ten temat, śmiało pisz w komentarzach. Jednocześnie jeżeli czytasz ten wpis na długo po jego publikacji, zapraszam Cię na Forum Rowerowe, gdzie w dziale Części i akcesoria na bieżąco dyskutujemy o przeróżnych rowerowych rozwiązaniach w tym wpisie rozbiorę napęd roweru na czynniki pierwsze. Wyodrębniłem wszystkie poszczególne elementy i dobrałem je w pasujące do siebie pary, tak aby łatwo było dotrzeć do potrzebnej UnsplashTylna przerzutka a manetkaPodstawową kwestią w przypadku współpracy przerzutki z manetką, jest ilość ciągniętej linki w momencie zmiany biegu. W przypadku tylnych przerzutek Shimano mamy trzy możliwości. Współczynnik wynosi albo 1:2 (czyli manetka ciągnie linkę o 1 mm, a przy przerzutce wózek przesuwa się o 2 mm) w przypadku napędu MTB 6/7/8/9-rzędowego oraz szosowego 6/7/8/9/10-rzędowego (poza Shimano Tiagra 4700). Druga opcja to współczynnik, który wynosi 1:1, który Shimano wprowadziło w napędach MTB 10 i 11-rzędowych, oznaczanych symbolem Dyna-Sys. Aby przełożenia pracowały prawidłowo, zarówno tylna przerzutka, jak i prawa manetka muszą być kompatybilne z tym systemem. Przy zakupie trzeba zwrócić na to szczególną możliwość to przerzutki (i manetki) szosowe 11-rzędowe, które nie są kompatybilne z poprzednimi systemami. Tak więc jeżeli chcesz przejść na 11-rzędów w rowerze szosowym, oprócz kasety, łańcucha i manetki, musisz także wymienić tylną przerzutkę (dzięki Radziu za uzupełnienie mojej wiedzy na ten temat). Przydałoby się również wymienić przednią przerzutkę, ponieważ 10-rzędowa tak sobie będzie współpracować z 11-rzędową, tylną przypadku przerzutek i manetek firmy SRAM, też nie jest tak kolorowo. Prawie cały osprzęt 6/7/8/9-rzędowy działa ciągnąc linkę w stosunku 1:1 (SRAM oznacza go symbolem ESP). W przypadku 10-rzędowych napędów MTB oraz 10 i 11-rzędowych napędów szosowych pojawia się system Exact Actuation. Sprawę dodatkowo komplikuje 11-rzędowy napęd MTB, który działa w oparciu o X-Actuation. Oba te systemy nie są kompatybilne ze sobą, ani ze starym można jeszcze kupić manetki obrotowe od SRAM-a (model MRX), które działają w systemie 1:2 od Shimano. Dostępne są modele 6/7/ również spróbować pomieszać 8/9-rzędową manetkę SRAM ESP, z tylną przerzutką Shimano w systemie Dyna-Sys. Oba rozwiązania ciągną linkę w stosunku 1: przerzutka a manetkaZ przodu mamy trochę łatwiej, prawie wszystkie manetki ciągną linkę w podobnym stosunku, niezależnie czy to Shimano czy SRAM. Co prawda klamkomanetki szosowe mogą robić to trochę inaczej niż górskie, ale zazwyczaj da się to wyregulować. Nie dotyczy to 11. rzędowych przerzutek Shimano (oraz 10. rzędowej Tiagra 4700 i GRX, które ciągną linkę w takim samym stopniu jak 11. rzędowe modele) – działają one głównie same ze sobą i trudno wyregulować je z innymi (lub jest to w ogóle niemożliwe).Istotna jest liczba przełożeń obsługiwana przez manetkę i przerzutkę. Na rynku dostępne są systemy dwu- oraz trzybiegowe. Najlepiej byłoby oczywiście mieć przerzutkę oraz manetkę, które obsługują jednakową liczbę przełożeń. Możliwe jest połączenie manetki trzybiegowej z przerzutką dwubiegową (przy założeniu, że korba także ma dwa przełożenia). Można również założyć manetkę dwubiegową do przerzutki trzybiegowej (odpowiednio ustawiając ograniczniki na przerzutce), ale wtedy jeden bieg z przodu będzie „pusty”.Tylna przerzutka a kasetaJeżeli chcesz dobrać odpowiednią przerzutkę do kasety, w zasadzie musisz się kierować tymi samymi wytycznymi co przy dobieraniu manetki. Przerzutki z ciągiem linki w stosunku 1:2 można stosować wymiennie, ponieważ to nie przerzutki są indeksowane (chodzą skokowo), a manetki. Tak więc nawet 9-rzędowa, trekkingowa lub szosowa przerzutka Shimano obsłuży 7-rzędową kasetę czy wolnobieg. Ale już nie uda się nam zastosować przerzutki 10-rzędowej w systemie Dyna-Sys, która ciągnie linkę w stosunku 1:1 i wymaga do tego innej manetki, która nie obsłuży już naszych 7/8/9 przełożeń, o czym napiszę więcej w kolejnych podpunktach. Tak samo jest z 11-rzędową przerzutką szosową, która nie będzie poprawnie pracować z kasetą o mniejszej liczbie samo jest w przypadku SRAM-a. Przerzutki 6/7/8/9-rzędowe obsłużą kasety z taką liczbą przełożeń. Natomiast z przerzutkami 10- i 11-rzędowymi już się to nie sprawą przy doborze tylnej przerzutki, jest jej pojemność. Zależy ona w dużej mierze od długości wózka. Przerzutki dostępne są zazwyczaj z dwoma długościami wózka (szosowe z krótkim i średnim, a MTB ze średnim i długim). Przeczytaj więcej o pojemności i odpowiednim dobraniu długości przednia a korbaMożemy mieć korbę dwu- oraz trzyrzędową oraz przerzutki również obsługujące taką liczbę przełożeń. Przerzutka 2-rzędowa obsłuży 2-rzędową korbę, a 3-rzędowa 3-rzędową (z drobnymi zastrzeżeniami o czym za chwilę). W przypadku gdy mamy trzyrzędową korbę, a przerzutkę dostosowaną do dwóch rzędów, takie zestawienie niestety nie zadziała. W drugą stronę, czyli trzyrzędowa przerzutka z dwurzędową korbą może działać, po odpowiedniej warto pamiętać o dwóch sprawach. Pierwsza to pojemność przedniej przerzutki (oraz maksymalna wielkość dużej zębatki), którą trzeba dobrać do wielkości tarcz na korbie. Druga sprawa to przeznaczenie przerzutki. Przerzutki MTB nie bardzo będą działać w rowerach szosowych, ze względu na większy blat. Na odwrót też może być problem, ponieważ przerzutka szosowa ma większą prowadnicę łańcucha i po założeniu jej do roweru górskiego, może zacząć ocierać o a kasetaTutaj w zasadzie sprawa jest prosta. Manetka powinna mieć tyle samo przełożeń, co kaseta czy wolnobieg. Teoretycznie w napędach 6/7/8-rzędowych można byłoby użyć np. 6-rzędowego wolnobiegu i 8-rzędowej manetki, ale mimo wszystko odległości pomiędzy trybami trochę się od siebie różnią. Nieznacznie, ale jednak różnią. Odległość między trybami w kasetach 9/10/11-rzędowych jeszcze bardziej się zmniejszają, w porównaniu z tymi w 6/7/8-rzędowych, tak więc w tym wypadku, nie ma w ogóle mowy o zastosowaniu innych manetek, niż tych dopasowanych do internecie można spotkać opisy przystosowywania kasety 7-rzędowej do manetek 8-rzędowych, dzięki zastosowaniu dystansów z 8-rzędowej kasety. Jest to na pewno fajny sposób na lepsze poznanie budowy podzespołów w rowerze. Ale traktowałbym to jedynie jako walor edukacyjny, zwłaszcza, że nową kasetę 8-rzędową kupimy za niewiele ponad 30 a korbaLewa manetka, tak jak w przypadku prawej, powinna być dostosowana do liczby tarcz na korbie. To będzie najlepsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Aczkolwiek da się ustawić wszystko tak, by trzyrzędowe manetki obsługiwały dwurzędową rynku są także dostępne manetki oraz klamkomanetki 2/3-biegowe, które można ustawić pod odpowiednią ilość przełożeń na KaboompicsKaseta a łańcuchTu znów mogę napisać, że warto stosować łańcuch przeznaczony do liczby trybów na kasecie. W napędach 6/7/8-rzędowych używamy tego samego łańcucha, natomiast każdy dodatkowy tryb na kasecie wymusza użycie węższego łańcucha. Z tego co piszą osoby stosujące takie rozwiązania, jest możliwe użycie węższego łańcucha, np. od napędu 9-rzędowego z kasetą 8-rzędową. Natomiast odwrotne działanie, czyli założenie szerszego łańcucha 8-rzędowego do kasety 9-rzędowej spowoduje jego niewłaściwą pracę na zębatkach. Ze względu na swoją szerokość, nie będzie on się tam dobrze układał. Analogicznie jest w przypadku większej ilości starają się utrzymywać podobne standardy w kwestii wymiarów i można śmiało mieszać łańcuchy i kasety różnych wytwórców. KMC i Connex, najwięksi „alternatywni” producenci łańcuchów podają, że ich produkty są kompatybilne z wyrobami Shimano, SRAM i a łańcuchTo jeden z najbardziej tajemniczych punktów :) W internecie można znaleźć sporo pytań o to, czy np. korba dedykowana napędom 10-rzędowym, będzie dobrze działać z kasetą i łańcuchem 9-rzędowym. Zacznijmy od tego, że producenci każdy model korby (a w zasadzie zębatek) projektują pod konkretny łańcuch, z którym najlepiej będzie mu się pracowało. Ale z drugiej strony, wewnętrzna szerokość łańcucha jest w napędach 9/10/11-rzędowych ta sama i wynosi 11/128″, a w łańcuchach 6/7/8-rzędowych wynosi 12/128″. Łańcuchy różnią się szerokością zewnętrzną, ale samym zębatkom korby nie powinno to mnie najważniejszą sprawą jest to, aby łańcuch poprawnie dobrać do kasety. Z działaniem korby dopasowanej do napędu o bieg więcej, nie powinno być tylna a łańcuchTeoretycznie każda przerzutka powinna przyjąć każdy łańcuch (ale to niestety tylko teoria). Ale może pojawić się problem z szerokością wózka. Jeżeli przerzutka jest dedykowana do napędu 10-rzędowego, może nie obsłużyć poprawnie szerszego łańcucha, np. 8-rzędowego. Sam nigdy nie próbowałem tego rozwiązania, a z internetu płyną różne relacje. Tak czy siak, w tym wypadku również trzymałbym się maksymalnie różnicy jednego rzędu. A w przypadku przerzutek 11-rzędowych i tak trzeba użyć wąskiego, 11-rzędowego przednia a łańcuchSprawa jest bardzo podobna do poprzedniego przypadku. Przerzutki dedykowane do węższych łańcuchów mają węższe prowadnice i mogą mieć problem z poprawnym działaniem, gdy założy się szerszy łańcuch. I problem może być większy niż z tyłu, ponieważ to w przypadku przedniej przerzutki łańcuch będzie ocierać, gdy pojawi się za duży przekos. Sugerowałbym trzymać się wytycznych producenta, ewentualnie nie kombinować bardziej niż różnica jednego lewej strony suport: z mocowaniem na kwadrat, na wielowypust, z zewnętrznymi łożyskamiSuport a korbaWe współczesnych rowerach wyróżniamy kilka typów suportu. Jego rodzaj musi być ściśle dobrany do korby i musi z nim idealnie współgrać. Najpopularniejsze systemy mocowania korby do suportu to:Na kwadrat – najprostszy system, wykorzystywany głównie w tańszych rowerachWielowypust – najpopularniejsze są dwa typy: Octalink (w dwóch wersjach V1 i V2, które nie są ze sobą kompatybilne) z którego korzysta Shimano. Oraz ISIS używany przez kilka firm Truvativ i SR Suntour. Ale można znaleźć czasem korby Truvativa mocowane na wielowypust nazwany Power Spline, który pasuje tylko do tych zewnętrzne – wkręcane lub wciskane w ramę. Istnieje kilka typów niekompatybilnych ze sobą standardów, Shimano, Truvativ, GXP. Trzeba bardzo uważnie dobrać suport do posiadanej korby (oraz oczywiście ramy).Na temat samych suportów przygotuję osobny wpis, ponieważ wymaga on dużo, dużo szerszego opisu niż ten a piastaZacznę od tego, że w rowerach można jeszcze trafić na wolnobiegi, które są nakręcane na piastę. Tutaj przeczytasz o różnicy między wolnobiegiem a kasetą. W każdym razie jeżeli masz wolnobieg, to aby przejść na kasetę będziesz musiał wymienić tylną piastę, innej możliwości nie jeżeli chodzi o kompatybilność piast z kasetami, to wygląda to tak: do starych piast, przeznaczonych pod napędy 6/7-rzędowe założysz w zasadzie jedynie takie kasety, ponieważ dodanie kolejnego, ósmego przełożenia zwiększyło szerokość bębenka piasty. Do piast 8/9/10/11-rzędowych MTB pasują kasety z taką ilością trybów. Na bębenek takiej piasty można założyć także kasetę 7-rzędową, stosując specjalną podkładkę. Kosztuje ona kilka złotych i aby ją znaleźć, wystarczy w Google wpisać hasło „podkładka dystansowa do kasety 7 biegowej„.Jeżeli chodzi o piasty szosowe, to mamy modele 8/9/10-rzędowe, na które nie założy się kasety 11-rzędowej. Są również dostępne piasty 10/11-rzędowe, na które aby założyć kasetę 8/9/10-rzędową będzie potrzebna specjalna i piasty 8/9/10-rzędowe od Shimano i SRAM-a są ze sobą kompatybilne. Nie dotyczy to niektórych kaset 11-rzędowych od SRAM-a, które wymagają bębenka w systemie XD Driver to byłoby na tyle. Szczerze Wam powiem, że przygotowując się do napisania tego wpisu, głowa spuchła mi od nadmiaru informacji. Producenci wprowadzają nowe standardy, a jednocześnie nie zawsze informują o kompatybilności wstecznej. I pozostają domysły oraz własne testy. Na koniec podkreślę jedną rzecz: na rynku mamy dostępne tysiące części. Niestety nie zawsze da się ze 100% pewnością określić czy dane podzespoły będą ze sobą działać poprawnie. W wielu przypadkach lepiej wstrzymać się z częściową modernizacją roweru i zrobić to dopiero wtedy, gdy będziemy mogli wymienić wszystkie potrzebne części, tak by cały napęd dobrze ze sobą grał. Z drugiej strony, warto eksperymentować i stosować zamienniki, zwłaszcza jeśli uratuje to nas przed niepotrzebnymi komentarzach dobrze podpowiedział Radziu, że Shimano zmieniło ciąg linki w szosowych, 11-rzędowych manetkach i przerzutkach, tak więc przechodząc na ten napęd trzeba będzie wymienić więcej elementów napędu. Taki sam zgrzyt jest w przypadku nowej, 10-rzędowej grupy Shimano Tiagra 4700, która nie jest kompatybilna ze starszymi, 10-rzędowymi napędami. Pewnych rzeczy można dowiedzieć się z danych przygotowanych przez Shimano, SRAM czy Campagnolo. Warto wpisać w Google hasło: „Shimano compatibility chart” (dostępne są tabelki z rozrysowaną kompatybilnością, tu znajdziesz na rok 2015-2016), „SRAM compatibility map” (tu znajdziesz tabelkę z 2016 roku), czy „Campagnolo compatibility” (sporo informacji można znaleźć w pomocy na ich stronie). Ale nadal niektóre dane nie są podawane na ogólnodostępnych stronach, zapewne z tego powodu, byśmy zmieniali od razu cały napęd, a nie tylko jego pojedyncze wpisy z serii o napędzie w rowerze:Kompatybilność napędów rowerowychZ iloma tarczami wybrać korbęNapęd z jedną tarczą z przodu dla zwykłego rowerzystyJak dobrać tarczę do korbyJaką kasetę kupićPo co w rowerze 11 biegówLekkie przełożenia w rowerze szosowymCzy opłaca się kupować części zamienne do roweru
Panie, koła tylko 26''! Pamiętacie te czasy? My wspominamy je z sentymentem, ale cieszymy się, że odeszły w niepamięć. Dziś na rynku dominują koła 27,5'' oraz 29''. Możemy spotkać marki, które ten sam model roweru oferują w dwóch wariantach: na kołach 27,5'' oraz na 29''. Co zatem wybrać? Czym się kierować? 27,5" - dla kogo? Nie ulega wątpliwości, że mniejsze koło jest lżejsze, a masa ma wpływ na szybkość przyspieszenia. Koła 27,5'' są również bardziej skrętne, dzięki temu łatwiej i szybciej możemy zmienić kierunek jazdy. Cechuje je duża dynamika, będą zatem lepsze na kręte trasy enduro czy do zabawy w bike parkach. Osoby o wzroście poniżej 170 cm łatwiej dobiorą dla siebie optymalny rower na kołach 27,5'' ze względy na niżej usytuowany przekrok ramy oraz wysokość kierownicy nad podłożem. Sprawdź ofertę sklepu Go Ride z rowerami na kołach 27,5". Przykładowy model na kołach 27,5" KROSS HEXAGON 2019 na kołach 27,5" - możesz kupić TUTAJ 29" - dla kogo? Duże koło zdecydowanie zdominowało pierwsze sektory maratonów MTB. Dlaczego? Ponieważ 29'' jest najszybsze podczas terenowej jazdy, bo ma największą średnicę. Łatwiej połyka wszelkie nierówności, ze względu na mniejszy kąt natarcia na przeszkodę, nie wybijając przy tym ridera z obranego kursu. Zachowuje się bardziej przewidywalnie i zapewnia większy margines błędu. Mniejsze koło głębiej zapada się w dziury i uskoki napotkane na trasie. Koła 29'' mają lepszą przyczepność ze względu na większą powierzchnię styku opony z podłożem. Sprawdź ofertę sklepu Go Ride z rowerami na kołach 29". Przykładowy model na kołach 29" KROSS HEXAGON 2019 na kołach 29" - możesz kupić TUTAJ Co zatem wybrać? Przy wyborze optymalnego rozmiaru koła powinniśmy zatem wziąć pod uwagę przeznaczenie roweru, swoje umiejętności oraz wzrost. Jeśli jesteś początkującym bikerem średniego wzrostu lub planujesz harce po krętych, wąskich ścieżkach, jak np. Twister w Bielsku, powinieneś rozważyć rower na mniejszym kole. Twentyniner przyniesie więcej korzyści, jeśli planujesz maratońskie, regularne ściganie – na długich, górskich zjazdach w pełni wykorzystamy szybkość i niezawodność koła 29''. Będzie to także optymalne i jedyne słuszne rozwiązanie dla osób o wzroście koszykarza.
zamiana kół 26 na 27 5