dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zakończenie
Jakby ona w ogóle się nie wydarzyła. Była tylko wymysłem fantazji reżysera. Po wyjściu z kina BARDZO to zakończenie się nie spodobało. Wyszedłem MOCNO rozczarowany. Wolałbym takie ostrzejsze zakończenie a nie, że jednak to się może nie wydarzyło Lubię takie ostre pierd***olnięcie. A tu nagle z tego balonika powietrze
Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Perfetti sconosciuti. 2016. 7,7 170 860 ocen. 6,8 26 ocen krytyków. Strona główna filmu . Podstawowe informacje.
Plik Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie.jpg na koncie użytkownika dameir.matej • folder Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie • Data dodania: 15 paź 2020 Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.
Jest to dobrze zrealizowany film z ciekawym pomysłem i zaskakującą puentą (o której tu nie wspominam!), więc niech Cię nie zrazi jego kameralny charakter i fabuła oparta głównie na gadaniu przy stole 😉 „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” (Perfetti sconosciuti) 2016. Reżyseria Paolo Genovese; Produkcja Włochy 2016 rok
Eva i Rocco zaprosili na kolację grupkę swoich przyjaciół. Są wśród nich świeże małżeństwo Cosimo i Bianca, małżeństwo ze stażem Lele i Carlotta oraz Peppe, który po rozwodzie nie może znaleźć ani stałej partnerki, ani pracy. Sami gospodarze też mają swoje problemy, głównie z dorastającą córką. Podczas kolacji Eva proponuje grę, w której wszyscy odczytują na
Warum Starke Frauen Oft Single Sind. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zaskoczyło naszych redaktorów nie tylko świetnymi kreacjami aktorskimi, ale także samym pomysłem na film i jego realizacją. Choć podczas seansu wpatrujemy się wciąż w tylko jedno w zasadzie pomieszczenie i patrzymy tylko na siedmioro przyjaciół rozmawiających podczas wspólnej kolacji – ani na chwilę nie jest nudno. Włoska produkcja kipi od emocji, a zwrotów akcji również nie brakuje. Podczas zabawy, która opiera się na tym, że uczestnicy kolacji odczytuja na głos SMS-y, które do nich przyjdą, i odbierają rozmowy z włączonym głośnikiem, wychodzi na jaw wiele długo skrywanych tajemnic i bolesnych prawd, a to z kolei prowadzi do kłótni, wyrzutów, oskarżeń i… kolejnych tajemnic. Film z Kasią Smutniak w jednej z głównych ról (Polka wcieliła się zresztą w pomysłodawczynię tej „niewinnej” zabawy) dzięki Aurora Films można od jutra oglądać w polskich kinach studyjnych, a nam jest niezmiernie miło, że objęliśmy ten tytuł patronatem medialnym. Jeśli nie boicie się niełatwych rozmyślań, do których prowadzi film, koniecznie obejrzyjcie ten nietuzinkowy obraz. Tymczasem zapraszamy do lektury Wielogłosu, w którym Mateusz i Sylwia rozmawiają o tym, co najbardziej spodobało im się we włoskim obrazie, a co – jeśli w ogóle jest coś takiego – nie do końca wyszło jego twórcom. WRAŻENIA OGÓLNE Sylwia Sekret: W zasadzie nie miałam co do tego filmu żadnych konkretnych oczekiwań. Miałam co prawda nadzieję na udaną produkcję, po obejrzeniu której będę usatysfakcjonowana, ale na pewno nie spodziewałam się filmu, który bez reszty mnie wciągnie, mimo że poniekąd przyświeca mu zasada trzech jedności – miejsca, akcji i czasu. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to bowiem relacja z jednego wieczoru, a dokładnie z jednej kolacji, na jakiej spotykają się przyjaciele z okazji zaćmienia księżyca. Siłą rzeczy akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu. A jednak absolutnie nie jest nudno, a w miarę rozkręcania się akcji, trudno oderwać oczy od ekranu. Emocje buzują niemiłosiernie, a widz – mniej lub bardziej cierpliwie – czeka na kulminacyjny moment tego nietypowego “przedstawienia” Mateusz Cyra: Ja z kolei sporo o filmie czytałem przed seansem i oczekiwania miałem spore. Na szczęście był to ten jeden z nielicznych wypadków, gdy film sprostał oczekiwaniom, a nawet okazał się być odrobinę lepszy, niż zakładałem. Włoska produkcja to ten rodzaj filmu, który podczas seansu przykuwa do fotela, sprawiając, że zapominamy o świecie, a tuż po napisach końcowych kłębi się w człowieku mnóstwo pytań, wątpliwości, przemyśleń i analiz. Wykorzystanie jako motywu przewodniego dla całej fabuły prostego eksperymentu socjologicznego było w tym wypadku istnym strzałem w dziesiątkę, a twórcy nie bali się pójść na całość w ukazaniu ludzkich przywar. Fenomenalna rozrywka! PLUSY I MINUSY FILMU Sylwia: Świetny pomysł na film i bardzo dobra jego realizacja to dwa najważniejsze atuty tej produkcji. Weźmy grono bardzo bliskich przyjaciół i sprawmy, aby ujawnili przed sobą wszystkie swoje sekrety (których jakoby nie mają), a wszystko to pod płaszczykiem niewinnej gry, która ma być tylko formą rozrywki… Przyjaciele (trzy pary i jeden mężczyzna, który przybył sam ze względu na gorączkę nowej partnerki) z wielkimi oporami i pod presją oskarżycielskich spojrzeń godzą się w końcu położyć na stole swoje telefony (nazwane przez pomysłodawczynię gry czarnymi skrzynkami) i odbierać wszystkie przychodzące w czasie kolacji połączenia przy włączonym głośniku, a także odczytywać na głos wszystkie SMS-y, jakie w tym czasie zostaną do nich wysłane. Zabawa wydaje się niewinna, zwłaszcza że każdy z jej uczestników zarzeka się, że nie ma absolutnie nic do ukrycia. Z czasem jednak okazuje się, że tajemnice to domena każdego z przyjaciół, a z każdą przychodzącą rozmową i wiadomością robi się coraz duszniej, coraz goręcej i coraz bardziej niebezpiecznie – a tym samym coraz bardziej wciągająco i interesująco z perspektywy widza. Do tych dwóch plusów należy także zaliczyć bardzo udane i bardzo, ale to bardzo naturalne aktorstwo, o którym będziemy wspominać później. Co do minusów… W zasadzie chyba nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia. Za to Tobie nie podobało się chyba za bardzo zakończenie tej historii? Na tyle, byś zaliczył je jako minus filmu? Mateusz: Nie, jednak nie na tyle, by uznać to za minus. Nie do końca podoba mi się finałowa scena, bo uważam, że summa summarum twórcy takim zakończeniem stają w obronie swoich bohaterów, z których przez całą produkcję szydzą i których dwulicowość wytykają przez większość czasu. Pozostawienie tej historii w taki sposób ma jednak i dobre strony, dlatego nie klasyfikuję tego jako minus tej opowieści. W ogóle uważam, że ten film ustrzegł się błędów i wad na tyle widocznych, by zaniżały one ocenę końcową i bardzo dobre wrażenie, jakie pozostawia po sobie seans. Dlatego też zgadzam się w pełnej rozciągłości z Tobą i tym, co wskazujesz jako siłę filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. To świetnie skrojona, intelektualna rozrywka, która daje satysfakcję widzowi z tego, co obserwuje na ekranie. Bohaterowie są może i tylko zarysowani, a akcja goni akcję, ale jest w tej produkcji niepowtarzalny klimat, który sprawia, że żadna z tych rzeczy nie przeszkadza, bo i nie o to w tym wszystkim chodzi. Sylwia: A ja scenę finałową uważam za niezwykle udaną i moim zdaniem twórcy w ten sposób wlali w serca widzów jeszcze więcej goryczy, niż kiedy odkrywali kolejne sekrety bohaterów. I zachowali jeszcze więcej realności. Zakończyli film tak, jak ta kolacja skończyłaby się naprawdę, a nie tak, jak wszyscy chcielibyśmy, aby się skończyła. NAJLEPSZA SCENA Sylwia: Prawda jest taka, że kiedy brzydkie sekrety przyjaciół zaczynają wychodzić na jaw jeden po drugim – każda kolejna scena skrzy się od emocji, wzajemnych oskarżeń, niedowierzania i żalu, a widz ma ochotę głośno wypowiadać raz za razem niecenzuralne słowa, komentując tym samym to, co dzieje się na jego oczach. W zasadzie więc mogłabym w tym miejscu wymienić każdą scenę, w której większe sekrety wychodzą na jaw. A jednak nie wiem, czy najmocniejszą z nich nie była ta, kiedy do Rocco zadzwoniła córka jego i Evy. Nie będę zdradzała, o co konkretnie chodziło, ale sam fakt, że nastoletnia córka zadzwoniła do ojca poradzić się go w kwestii damsko-męskiej (wszystko cały czas na głośnomówiącym!), podczas gdy jej matka jest terapeutką (i kobietą, i matką – jej matką), było wystarczająco bolesne dla siedzącej obok Evy. Takich sytuacji było naprawdę sporo. Podobnie jak z Cosimo – kiedy już myśleliśmy, że dowiedzieliśmy się o nim najgorszego, okazuje się, że to jeszcze nie wszystko… Jestem ciekawa, jaka scena Tobie najbardziej zapadła w pamięć jako najlepsza. Mateusz: Było ich zdecydowanie za dużo, by wymienić tylko jedną. Również uważam za jedną z lepszych właśnie tę, podczas której Rocco rozmawia z córką o istotnym dla niej momencie w życiu. Nie bez powodu zresztą to wtedy między przyjaciółmi trwała najdłuższa i najbardziej wymowna cisza, która nie towarzyszyła bohaterom nawet wtedy, gdy na jaw wychodziły dramaty znacznie poważniejsze i głębsze. Jednak jeśli mam wskazać najlepszą scenę i ograniczyć się tylko do tej jednej, to będzie to moment, w którym wychodzi na jaw orientacja seksualna jednego z bohaterów. Towarzyszące temu niefortunnemu “coming outowi” oskarżycielskie spojrzenia, wszędobylski wyrzut, brak zrozumienia wymieszany nawet z odrobiną pogardy i agresji – nie dość, że zostało to fenomenalnie napisane, to jeszcze aktorzy zagrali to równie dobrze. Przy czym, tak jak mówię – Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie obfituje w dobre sceny. NAJGORSZA SCENA Sylwia: Nie potrafię wskazać momentu w tym filmie, który określiłabym mianem najgorszej sceny. Ani razu podczas seansu się nie nudziłam, ani razu nie byłam zniesmaczona (nie liczę oczywiście zachowania niektórych z bohaterów, bo moralność postaci podczas omawiania najgorszych scen nie ma tu nic do rzeczy). Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to naprawdę świetny film – dobrze zagrany, dobrze wyważony i dobrze pomyślany. Każda scena jest ważna, nie ma dłużyzn, akcja jest wartka i pełna emocji. Mateusz: Nic dodać, nic ująć. OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI Sylwia: W tej kategorii można by pisać i pisać. Choć twórcy nie pozwalają nam poznać żadnej z postaci dogłębnie, bo w ciągu nieco ponad półtorej godziny przedstawiają nam siedem osób, to mamy o nich takie pojęcie, że wiele możemy sobie wyobrażać i dopowiadać, a to z kolei sprawia, że ich charakterystyki stają się jeszcze bardziej skomplikowane i mniej płaskie, niż gdyby zostało im poświęcone kilka godzin seansu z dogłębną analizą psychologiczną. Mateusz: Cieszę się, że o tym wspominasz, bo jest to jeden z elementów filmu, który bardzo przypadł mi do gustu – żaden z bohaterów nie został konkretniej przedstawiony, wszystkich znamy z perspektywy reszty przyjaciół oraz z ich przygotowań do odwiedzin u Evy i Rocco, ale nie sprawia to wcale, że odczuwamy jakiś brak czy niedopowiedzenie, a całą resztę możemy – jak już wspomniałaś – dopowiedzieć sobie sami wraz z kolejnymi scenami. Fajny zabieg! Sylwia: Na uwagę na pewno zasługuje grana przez Kasię Smutniak Eva, której jedynym problemem, na początku filmu, wydaje się być niełatwa relacja z dorastającą córką. Kobieta i dziewczyna nie dogadują się, nie potrafią znaleźć wspólnej płaszczyzny, na której mogłyby się porozumieć. Z czasem jednak okazuje się, że to niejedyny problem Evy – jej małżeństwo również zaczyna się rozpadać, ponadto na jaw wychodzi fakt, że kobieta zdecydowała się powiększyć piersi, co nie mieści się w głowach jej przyjaciółek przez wzgląd na zawód, jaki Eva wykonuje. Skoro bowiem terapeutka nie potrafi zaakceptować własnego ciała, to jak mają sobie z tym radzić “normalne” kobiety, na przykład jej pacjentki. Każdą z postaci można by omówić w podobny sposób – dość krótko, ale konkretnie. Najważniejsze jest jednak to, że każda z nich kłamie, oszukuje i zataja, oczekując jednocześnie, że wobec niej przyjaciel czy partner tak nie postąpi. Mateusz: I to jest chyba kwintesencja tego filmu – na grupce tych konkretnych bohaterów twórcy pokazali ludzką hipokryzję, obłudę i jakieś takie ogólne wewnętrzne samoprzekonanie, że wszystko, co czynimy, jest jak najbardziej do usprawiedliwienia, jeśli tylko odpowiednio to uargumentujemy. Relacje międzyludzkie oraz – odrobinę to zawężając – damsko-męskie to niezwykle skomplikowana sprawa, ale nie będzie to z mojej strony żadnym wielkim odkryciem, gdy napiszę, że przynajmniej połowa tych komplikacji wynika z tego, że ludzie sami wszystko komplikują i psują coś, co funkcjonuje, działa i jakoś się sprawdza, szukając dziury w całym lub pragnąc jeszcze więcej, niż mają. AKTORSTWO Sylwia: Wszyscy aktorzy spisali się bardzo dobrze – już podczas pierwszych scen, kiedy przyjaciele są razem, w pełnym gronie, czuć między nimi swobodę i intymność (niepełną oczywiście, jak się później okazuje). Taka gra aktorska sprawia, że zaczynamy jako widzowie zwracać uwagę na niuanse – drobne gesty, ukradkowe spojrzenia, westchnięcia. A takich rzeczy w tym filmie jest sporo – im więcej rzeczy wychodzi na jaw, tym częściej będziemy oglądali kolejne osoby wlepiające wzrok w podłogę lub stół, mnące w rękach fragment koszuli czy sukienki albo bawiące się kieliszkiem. Mnie chyba najbardziej “uwiodła” jednak Alba Rohrwacher wcielająca się w rolę Bianki (swoją drogą, ciekawe, że zarówno prawdziwe imię aktorki, jak i postaci, w którą się wcieliła, oznacza ten sam kolor). Jej gra wydała mi się najbardziej naturalna, choć wpływ na to mógł mieć także fakt, że jej rola wymagała pewnej dozy dziewczęcości i uroku – zwłaszcza na tle innych postaci, w tym nieco dojrzalszych kobiet, które są już matkami. Jednak pozostali, jak na przykład Edoardo Leo wcielający się w Cosimo – świetnie zagrał mężczyznę, któremu bez problemu można uwierzyć, że do szaleństwa kocha swoja żonę, co jednak nie przeszkadza mu romansować z innymi – nie zawiedli. Również Valerio Mastandera jako Lele zagrał naturalnie i wiarygodnie, a scena, w której komplikuje się sprawa zamiany telefonów, zyskała dzięki niemu energii i dynamiczności. Nie widzę w gronie tych aktorów słabszego ogniwa – nie dość, że dobrze zagrali, to jeszcze zostali idealnie dobrani do swoich ról. Mateusz: To prawda – dobór aktorów do poszczególnych bohaterów jest bardzo dobry i wszystko było zagrane i zgrane na tyle dobrze, że nawet nie przeszło mi przez głowę, by szukać alternatyw dla poszczególnych postaci. Moim zdaniem nikt nie wybija się na tle pozostałych, nawet mimo faktu że taki Marco Giallini (Rocco) czy Giuseppe Battiston (Peppe) mają odrobinę mniejsze role niż towarzyszący im aktorzy. A to też jest sztuka, aby przy tak sporej ilości pierwszoplanowych postaci znaleźć i utrzymać równowagę między nimi, a to udało się zarówno reżyserowi, scenarzystom, jak i odwtórom poszczególnych ról. Ja nie mam ulubieńca – podobali mi się w zasadzie wszyscy i każdego z aktorów obejrzałbym w innej produkcji, żeby zobaczyć, jak radzą sobie w innych rolach. KWESTIE TECHNICZNE Sylwia: Jeśli mam być szczera, to niespecjalnie zwróciłam uwagę na muzykę w filmie, więc w moim odczuciu nie była ona wybitna. Natomiast to, jak operowano kamerą, bardzo fajnie oddało klimat filmu – wręcz czujemy przestrzeń między przyjaciółmi, która staje się zwężać z każdym wyjawionym sekretem. Zdjęcia i nieco przytłumione kolory podbijają atmosferę duszności, która dopada w końcu każdego ze zgromadzonych na kolacji. Wszystko to dobrze ze sobą współgra, tworząc film ciekawy tematycznie, ale także przyjemny wizualnie, na który miło się patrzy pomimo niepewności, jaką wywołuje poprzez zachwianie wiary w prawdomówność drugiego człowieka. Także tego najbliższego. Mateusz: Był w całym filmie jeden konkretny motyw muzyczny, który dość często się powtarzał i była to całkiem przyjemna dla ucha melodia, podobnie zresztą uważam o całej ścieżce dźwiękowej do filmu. Może obyło się bez rewelacji i nikt jakoś specjalnie nie będzie poszukiwał samej muzyki z Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, ale oceniłbym ją na dobrą z plusem. Wspomniałaś o pracy kamery, zdjęciach i ogólnej kolorystyce filmu, dlatego nie będę powielał zdania, z którym się zgadzam. Ja z kolei chętnie wspomnę o tym, że bardzo przypadł mi do gustu dom bohaterów, u których gościli przyjaciele oraz my przez niemal dwie godziny. Osoby odpowiedzialne za scenografię i rekwizyty odwaliły kawał dobrej roboty, sprawiając, że to wnętrze perfekcyjnie imituje dobrze urządzony i zorganizowany dom i sądząc po samym wystroju, układzie pokoi i wszystkim, co złożyło się na ogólne tło dla perypetii bohaterów, uważam, że można znacznie łatwiej uwierzyć w opowiadaną przez twórców historię. SŁOWEM PODSUMOWANIA Sylwia: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to świetny dramat z elementami komediowymi, który choć rozgrywa się w jednym pomieszczeniu podczas jednej kolacji, może pochwalić się niezwykle wartką akcją i wieloma zwrotami fabularnymi. W pewnym momencie już nic nie jest pewne, a widz wątpi, czy którakolwiek z osób jest wierna, godna zaufania i zwyczajnie dobra. Włoska produkcja podważa może odrobinę wiarę w przyjaźń, ale… czy na pewno? A może właśnie udowadnia w perfekcyjny i zgrabny sposób, że przyjaźń nie rozpadnie się dopóty, dopóki przyjaciele nie wiedzą o sobie absolutnie wszystkiego? Film pozostawia nas z wieloma refleksjami i bardzo dobrze – na pewno po seansie nie będziemy się czuli lekko i przyjemnie, ale w dobrych filmach nie o to przecież chodzi. Mateusz: Włosi udowadniają, że wciąż pamiętają, jak się robi filmy dobre, mocne, zostawiające w widzu multum przemyśleń po seansie. Tak się to powinno robić i uważam, że dystrybutor Aurora Films lepiej nie mógł wejść w 2017 rok niż właśnie tak udaną produkcją, jaką jest Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Wiem na pewno, że będę wracał do tego filmu, bo czasem dobrze jest za sprawą tak udanych obrazów dokonać autorefleksji na temat nas samych, naszych bliskich oraz czasów, w jakich przyszło nam żyć. Ten film przeraża, wpędza w spiralę wątpliwości, ale i przednio bawi, a to chyba najważniejsze tak dla widza, jak i dla twórców. Ocena Mateusz: 8/10 Fot.: Aurora Films Podobne wpisy:
Uwaga, ważne ostrzeżenie w sprawie gier towarzyskich. Możecie ze znajomymi zabawiać się w różne gry, ale na tę konkretną grę nie zgadzajcie się pod żadnym pozorem, jeżeli w tym czasie ma być zaćmienie księżyca, bo skutki będą fatalne dla każdego, nawet dla całkowitych niewiniątek, zresztą pokażcie mi jakieś całkowite niewiniątko! Jeżeli macie coś na sumieniu, to uporządkujcie sumienie (no co?:)), ale i tak profilaktycznie wylogujcie się z telefonu, i wyłączcie go na cały okres zaćmienia, żeby było bezpieczniej. Przykład? Z przyjemnością. Na niebie zaćmienie księżyca. Jest pora kolacji. Trzy zaprzyjaźnione małżeństwa plus jeden rozwodnik spotkali się na wieczorny posiłek, spoglądając w niebo konwersują, śmieją się, żartują, (jest fajnie, smacznie, chętnie byście się przyłączyli) Czy zjawisko zaćmienia, będące jak gdyby przemianą księżyca z pojedynczego egzemplarza w dwa księżyce będzie miało coś wspólnego z wydarzeniami na przyjęciu? wszyscy wiemy, jak kosmos działa na ludzi, do szaleństwa doprowadza i do obłędu; moja nieobiektywna odpowiedź brzmi: tak. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że dorośli ludzie jednym gestem, nawet skromniej, uderzeniem palca wskazującego w klawisz telefonu, wywrócą do góry nogami swoje dotychczasowe życie? Pierwsze scenki, przednapisowe w filmie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie", zanim rozpocznie się kolacja, przebiegają typowo dla codzienności małżeńskich par. Między innymi widzimy jak: Żona (z małżeństwa Nr 1) rozmawia z 17letnią córką o prezerwatywach znalezionych w torebce dziewczyny. Mamuśka je tam znalazła. Przypadkowo. Bywa. Babcia (z małżeństwa Nr 2) zbyt rozpieszcza wnuki. Babcia dzierga, obok dwoje wnuków, telewizor coś mruczy; przyjemna scenka, przyjemnie się kojarzy. Małżeństwo Nr 3 podejmuje decyzję o odstawieniu antykoncepcji oraz sankcjonuje to odpowiednim aktem. Czwartego kolegi nie widzimy w tych obrazkach, poznamy go już na przyjęciu. Spóźnił się, do tego przyszedł sam, a miał przyjść z narzeczoną, którą wszyscy mieli poznać; nie poznają, bo narzeczona leży z gorączką w domu. Lubiące się i znające od wieków towarzystwo w lekkiej rozmowie zahacza o drażliwy temat, o innej parze, nieobecnej, rozstającej się, bo mąż ma romans. O romansie jego żona dowiedziała się czytając SMS-a od kochanki. ("jeśli miał kochankę, to mógł kasować SMS-y, przecież powinien uważać" "Na co powinien uważać, na SMS-y, czy bycie gnojem?") Gospodyni (żona Nr 1) proponuje zabawę (dla kogo zabawę, dla tego zabawę, potem się okazało, że dla nikogo nie było zabawnie) ("Wszyscy mamy telefony, czarne skrzynki naszych żyć, ile par by się rozstało, gdyby zaglądali sobie do telefonów? zagrajmy w grę. Gdy będziemy jedli, wszystkie rozmowy, SMS-y, maile odczytujemy na głos"). ("może być fajnie, dobra, zróbmy to, jakie możemy mieć sekrety, przecież wszyscy dobrze się znamy") I zgodzili się na tę grę, niektórzy jakby pod presją. Można by w tym momencie filmu zaryzykować twierdzenie, że nikt przed nikim nie ma nic do ukrycia. Tymczasem to były miłe złego początki. Jeżeli nie chcecie wiedzieć co dalej, to musi Wam wystarczyć powyższy wstęp. Ja co prawda osobiście nie lubię w przypadku filmu i książek wiedzieć "co dalej", ale jeśli ktoś chce, to dla niego napiszę, jak się potoczyła ta niebezpieczna gra. W tym momencie zaczyna się odkrywanie małych sekretów. Żona (Nr 1) umawia się na powiększenie biustu u super chirurga plastycznego. Jej mąż, również dobry chirurg plastyczny, zostaje na lodzie. Ja to rozumiem, żona może mieć obawy, że biust zoperowany przez męża może być potem dla niego aseksualny, poza tym żony się nie operuje (jest takie powiedzenie, czy sama je wymyśliłam na poczekaniu?) Gorzej, że ta żona jest terapeutą, jako terapeuta układa ludziom w głowach, a wychodzi na to, że ma ze sobą kłopoty skoro: będzie sobie poprawiać dobry biust (słowa męża, specjalisty od biustów). Albo mąż (Nr 1) : w sekrecie przed żoną chodzi na terapię, a przecież ma przy boku żonę-terapeutę. Jednak ja przytaknę teorii, że trudno mieć obiektywnego psychologa w osobie własnej żony. Potem dyskretnie mąż (Nr 2) prosi o przysługę tego kolegę, który przyszedł bez partnerki: żeby się zamienili telefonami, (telefony mają identyczne), bo o codziennie 22,oo koleżanka przysyła mu na dobranoc swoje seksowne fotki. Zamieniają się . Tu już poczułam lekki niesmak, ale bez przesady. Z rozmowy telefonicznej (a jakże!) dowiadujemy się, że żona Nr 2 planuje oddać teściową do domu starców. Teraz nie jest miło. Wydaje mi się, że dla włoskiego widza tym bardziej, bo włoska wielopokoleniowa rodzina brzmi jak symbol. W imieniu polskiego widza też odczułam przykrość, że w tajemnicy żona kombinuje z domem starców dla teściowej, przy czym reżyser nie przedstawił tej teściowej jako cholery, tylko wręcz przeciwnie. Potem mąż Nr 3 odbiera SMS-a, z wiadomością, że będzie ojcem dziecka swojej koleżanki z pracy. Ten sam mąż Nr 3 odbiera telefon z pytaniem, jak żonie podoba się biżuteria, pierścionek i kolczyki. Jego żona robi oczy, jaki pierścionek, jakie kolczyki. Żona Nr 3 odbiera gorącą wiadomość od swojego eks, że ten eks pragnie seksu. Żona Nr 2 odbiera maila, od nieznajomego z facebooka, z którym to nieznajomym prowadzi pikantny erotyczny flirt, w stylu czy ma na sobie majtki, te rzeczy. Przesada z tymi tajemnicami? A to nie koniec, to nie wszystko. Gdy jest zaćmienie księżyca mogą się zdarzyć jedynie rewelacje, a i tak wszystko, czego się dowiadujemy ma drugie, a pewnie i trzecie dno, nie zdradzę wszystkiego, nie będę taka. W ogóle to zastanawiam się, dlaczego żona Nr 1 wyskoczyła z tą grą. Dziwne, ale wszystkich uczestników przyjęcia polubiłam, jednych więcej, innych mniej, ale najmniej polubiłam właśnie tę żonę Nr 1. A film obejrzałam ze względu na odtwórczynię żony Nr 1, czyli Kasię Smutniak, która jest zawsze dla mnie najulubieńsza pod każdym względem, a teraz bardzo się cieszę, że nie lubię tej żony, bo to lepiej dla Kasi-aktorki, że sympatia do niej nie przekłada się na rolę, czyli żonę Nr 1. W pakiecie ostrzeżeń mam jeszcze jedno, też ważne. Pod żadnym pozorem nie dajcie się w tej sprawie wprowadzić w błąd! Jeżeli z Waszym autem zderzy się inne auto i jego kierowca przyzna się do winy i napisze oświadczenie, że stłuczkę on spowodował, to nie dajcie sobie wmówić, że nie potrzeba wzywać policji. Otóż firma ubezpieczeniowa później ponownie pyta winnego, czy rzeczywiście to on spowodował wypadek, a gdy sprawca zastanowi się i zmieni zdanie, to koniec, dusza w kwiatach, bo tylko to drugie oświadczenie ubezpieczyciel bierze pod uwagę. Ja na szczęście nie miałam takiego kłopotu, bo policja była i był odpowiedni protokół, uff. Ale gdyby było w tym czasie małe zaćmienie księżyca, to mogłoby się skończyć dla mnie zupełenie inaczej.
Co? Gdzie? Kiedy? Oto przewodnik po wydarzeniach, jakie będą miały miejsce w najbliższym czasie w Zduńskiej Woli oraz w się dzieje w Zduńskiej Woli?Dyskusyjny Klub FilmowyZapraszamy na kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego ,,Między obrazami", 23 lipca, godz. 17: razem w kinie Ratusz w Zduńskiej Woli obejrzymy ,,Superbohaterów" - najnowszy film Paolo specjalista od relacji międzyludzkich i reżyser przebojów "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" oraz "The Place", wraca do Polski z kolejnym filmem. I choć "Superbohaterowie" to z pozoru film lekki i przyjemny, porusza trudne tematy, które dotyczą większości z filmu poznajemy w chwili, gdy jako młodzi ludzie zakochują się w sobie na zabój. Są przekonani, że miłość dana jest raz na zawsze i już do końca swoich dni będą szczęśliwi. Z biegiem czasu okazuje się jednak, że wspólne życie to nie tylko idylla, ale i mnóstwo trudnych chwil, z którymi niełatwo sobie poradzić. Tytułowi superbohaterowie walczą o utrzymanie związku, przechodząc przez różne, często skrajne, stany emocjonalne – bliskość i samotność, kłamstwa i uczuciowe rozterki, sekrety i biletów poprzez stronę lub w kasie pod numerem telefonu 607 14 11 11XIV Mistrzostwa Polski w Parakolarstwie Szosowym 2022Najlepsi w kraju niepełnosprawni sportowcy wystartują w Zduńskiej Woli, by walczyć o medale mistrzostw Polski w parakolarstwie zostaną przeprowadzone w dwóch grupach z podziałem na kobiety i mężczyzn: jeżdżący na rowerach klasycznych (C1 – C5) i rowerach trzykołowych (T1 – T2) oraz jeżdżący na siedząco – rowery ręczne – handbike (H1 – H5).Start i meta zaplanowane są przed stadionem Powiatowego Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego przy ulicy Piwnej. Choć zawodnicy będą przemieszczać się jednym pasem, wystąpią chwilowe utrudnienia w ruchu drogowym. Pojawią się zapory, porządku pilnować będą policjanci. Trasa wyścigu liczy 10,3 km i przebiega przez ulice: Piwną, Łaską, Kościelną, Dolną, Paprocką, Pod Borem (Marżynek), Spacerową (Marżynek).Organizatorem zawodów jest Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START” oraz Powiat – indywidualna jazda na czas12:30 – zbiórka zawodników w strefie startu13:00 – zamknięcie dróg13:15 – start wyścigu16:00 – zakończenie wyścigu i otwarcie dróg17:00 – dekoracja – wyścig ze startu wspólnego8:30 – zbiórka zawodników w strefie startu09:00 – zamknięcie dróg09:15 – start wyścigu15:00 – zakończenie wyścigu i otwarcie dróg16:00 – dekoracja spektaklu ,,Serenada”Premiera spektaklu ,,Serenada” według jednoaktówki Sławomira Mrożka w wykonaniu Teatru Po Godzinach. Spektakl odbędzie się 26 lipca o godzinie w sali widowiskowej MDK wejściówki do odbioru w kasie do miejskiego kurnika, gdzie wokół Koguta kręcą się Kury, każda inna, charakterna i z pazurem. Czy tej sielance może coś zagrozić? Pojawienie się Lisa u drzwi kurnika może oznaczać tylko jedno: Po Godzinach pracuje w Miejskim Domu Kultury Ratusz w Zduńskiej Woli od października 2021 roku. Tworzą go dorośli pasjonaci sztuki teatralnej.– Pomysłów na realizację spektaklu mieliśmy wiele. W trakcie teatralnych poszukiwań z otchłani pamięci wykopaliśmy tekst Sławomira Mrożka, mistrza absurdu, jednoaktówkę „Serenada” – mówi Edyta Kulda, opiekun artystyczny teatru.– Zwierzęce postaci tworzą prostą i zabawną historyjkę z nutką kryminalnego dreszczyku w tle. Mały mikrokosmos ukryty w kurniku pokazuje w krzywym zwierciadle ludzkie zachowania, wady i motywacje – dodaje Edyta – Izabela PiecholBRUNA – Anna ŚwierczyńskaRUDA – Emilia GorącaKOGUT – Marcin GrzesiakLIS – Filip WitkowskiOPIEKA ARTYSTYCZNA – Edyta KuldaŚWIATŁO – Jacek Pietrasik vel PietrzakPROJEKT PLAKATU – Jack Jass"Wartość Bajki" w LokatorzeSpektakl dla dzieci odbędzie się 27 lipca o godz. 14 w Domu Kultury LOKATOR. Wstęp jest wolny. Prowadzimy rezerwację miejsc pod nr tel. 43/ 823 33 zapraszamy do udziału w niesamowitej podróży wraz z przedstawieniem pt. "Wartość Bajki". Jest to spektakl, który opowiada historię dziewczynki, której nie spodobała się bajka opowiedziana przez jej tatę i za sprawą złego czarodzieja zniknęły wszystkie bajki, ba nigdy żadna bajka nie powstała. Toteż przerażona dziewczynka trafia do walącej się krainy wyobraźni, którą postanawia uratować. Spotyka na swojej drodze pomocnych mieszkańców owej krainy jak i straszną wiedźmę, a wszystko po to, by przywrócić bajki na świecie i uratować krainę wyobraźni przed zagładą. Przepiękne widowisko, które dostarczy prawdziwych wzruszeń zarówno najmłodszym jak i starszej widowni. Warty poświęcenia chwili, aby sobie przypomnieć jaką wartością potrafią mieć bajki, jak i przypomnienia sobie, co znaczy być kina w Ratuszu22 lipca (piątek)Sala kinowa:13:00 Niezgaszalni15:00 Minionki17:00 Niezgaszalni19:00 A oni dalej grzeszą, dobry Boże21:00 Na chwilę, na zawszeSala kameralna:12:45 Pamiętniki tatusia Muminka14:45 Niezgaszalni16:45 Powodzenia Leo18:45 A oni dalej grzeszą 23 lipca (sobota)Sala kinowa:12:45 Minionki14:45 Pamiętniki tatusia Muminka16:45 Niezgaszalni18:45 A oni dalej grzeszą20:45 Powodzenia, Leo GrandeSala kameralna:13:00 Pamiętniki tatusia Muminka15:00 Niezgaszalni17:00 Superbohaterowie. DKF i potem od 29 lipca21:00 Na chwilę, na zawsze24 lipca (niedziela)Sala kinowa:12:45 Minionki14:45 Pamiętniki tatusia Muminka16:45 Niezgaszalni18:45 Na chwilę, na zawsze20:45 A oni dalej grzesząSala kameralna:13:00 Pamiętniki tatusia Muminka15:00 Niezgaszalni17:00 A oni dalej grzeszą19:00 Powodzenia Leo21:00 lipca (poniedziałek)Sala kinowa:11:00 Niezgaszalni. Dom Kultury Burzenin. Palma około 40 osób. 43 821 42 6613:00 Minionki15:00 Niezgaszalni17:00 Powodzenia, Leo Grande19:00 A oni dalej grzeszą20:45 kameralna:12:45 Pamiętniki Tatusia Muminka14:45 Pamiętniki tatusia Muminka16:45 A oni dalej grzeszą18:45 Na chwilę, na zawsze21:00 A oni dalej grzeszą26 lipca (wtorek)Sala kinowa:ZajętaSala kameralna:11:00 Minionki13:00 Niezgaszalni15:00 Pamiętniki tatusia Muminka17:00 Powodzenia19:00 A oni dalej grzeszą21:00 Na chwilę, na zawsze27 lipca (środa)Sala kinowa:11:00 Minionki13:00 Niezgaszalni15:00 Niezgaszalni17:00 Minionki19:00 Na chwilę, na zawsze21:00 A oni dalej grzeszą, dobry BożeSala kameralna:12:45 Pamiętniki tatusia Muminka14:45 Pamiętniki tatusia Muminka16:45 Powodzenia Leo18:45 A oni dalej grzeszą20:45 lipca (czwartek)Sala kinowa:12:45 Pamiętniki tatusia Muminka14:45 Niezgaszalni16:45 Niezgaszalni18:45 Superbohaterowie21:00 Na chwilę, na zawszeSala kameralna:13:00 Niezgaszalni15:00 Minionki17:00 Pamiętniki tatusia Muminka19:00 Powodzenia, Leo Grande21:00 A oni dalej grzeszą Co się dzieje w Zduńskiej Woli i okolicy w tym tygodniu? Prz... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
{"type":"film","id":752725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Dobrze+si%C4%99+k%C5%82amie+w+mi%C5%82ym+towarzystwie-2016-752725/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie 2017-01-17 00:36:50 ocenił(a) ten film na: 8 Zauważyłem, że osoby na forum interpretują to zakończenie na 2 sposoby. Moim zdaniem w zakończeniu została nam przedstawiona wizja tego, w jaki sposób zakończyłoby się przyjęcie, gdyby bohaterowie NIE ZAGRALI w tą grę (np. poprzez niewyrażenie zgody). Wtedy nikt o niczym by się nie dowiedział, wszyscy dalej żyliby w wyidealizowanym świecie, nie znając prawdy o swoich przyjaciołach i mnie to zakończenie jest proste i jednoznaczne. Wątpię, aby twórcy robili 90-minutowy film, z czego ok. 80min to byłaby "alternatywna rzeczywistość". Ja wolę wierzyć w to, że w zakończeniu chodziło o to, o czym napisałem :D mr_oziu czyli wychodzi na to ze ona dostała te kolczyki od tego swojego przyjaciela czyli ze spali ze soba tak ? dlatego ona sie wkurzyła jak sie dowiedziała ze tamten zdradza jeszcze swoją żone bo zdradzał tak samo jeszcze ją. troche to pokrecone :D stahoo14 Tak. Dlatego oddała mu kolczyki i splunęła w twarz. Mało pokręcone. stahoo14 Woah!!! Dzięki!! Ja się tych kolczyków nie domyśliłam :D! Wgl końcówki nie zrozumiałam i musiałam wpaść na forum (głupia :D ) . Dzięki Wam!!! Asiek_oo Przecież do tej Evy pisze na końcu SMSa , kiedy wraca ze swoją dziewczyną autem do domu... slawmm To jest oczywiste! Od razu to pojąłem. Ten film byłby taką sielanką z takim sielskim zakończeniem, gdyby wyciąć grę z telefonami. Reszta to nadinterpretacja. slawmm To ja może powiem jak było na prawdę. Ostatnia scena i pytanie „dlaczego nie chciałeś zagrać w ta grę” oraz fakt ze kolczyki miała na sobie (co również było zauważone przez męża) oznacza, ze cały film opowiadał właśnie o alternatywnej rzeczywistości. W czasie filmu kolczyki oddała, a na koniec je miała. Również ekipa po wyjściu z budynku mówiła o Poznaniu Lucilli a nie Łucio. Majtki założyła, bo mąż nie wiedział ze ich nie miała - cała scena gry była tylko alternatywna rzeczywistością. grampa ocenił(a) ten film na: 8 Snik3rs_ Całkowicie się zgadzam. Egzot ocenił(a) ten film na: 8 Snik3rs_ I ja! Coherence się kłania. :> Snik3rs_ Obie wersje są równie prawdopodobne. Epilog mógł być wersją alternatywną (co by było gdyby nie zagrali), a równie dobrze cała ta gra mogła być alternatywą, by pokazać do czego prowadziłoby podjęcie tej gry i że każdy z nas skrywa tajemnice. Nie ma żadnego argumentu, który by przeważył za którąś z teorii. To widz decyduje, czy woli żyć w kłamstwie, czy też by bolesna prawda wyszła na jaw. Dagmik ocenił(a) ten film na: 8 Kung_Fu_Master Jednak mocniejsze i o wiele bardziej prawdopdobne wydaje się zakończenie, w którym "nic się nie stało" bo trafniej pokazuje otaczającą nas rzeczywistość. Nie jest końcem opowiadania ale piłeczką w stonę widza, który jako członek społeczeństwa najpewniej żyje w sieci niewinnych kłamstw a po wyjściu z wieku nastoletniego raczej nie gra w szczerość... Dagmik I ja też właśnie wybieram takie zakończenie tego filmu. Dagmik No właśnie skoro się kłamie dobrze to oni nadal kłamią w swoim miłym towarzystwie :-) Dagmik ocenił(a) ten film na: 8 patty2_p Dokładnie :) Snik3rs_ Warto też zauważyć, że Rocco szykując się do snu znów ma na sobie niebieską koszulę - a po zalaniu się winem zmienił na białą w tej alternatywnej rzeczywistości. coca_cola15 Otóż to! Kolejny dowód! slawmm oczywiście niby można na dwa sposoby interpretować ale wg. mnie to jednak ten banał przedstawiony wprost, cale 80 minut to alternatywna sytuacja jest skumulowaniem tego co nieuniknione .. NIEUNIKNIONE ! .. telefon do wąsacza w drodze powrotnej i tak inicjuje nadchodzącą katastrofę lbras76 "telefon do wąsacza w drodze powrotnej i tak inicjuje nadchodzącą katastrofę..."Tajemnica pozostaje tajemnicą, nic się nie wydało. slawmm zdecydowanie nie. Było dokładnie na odwrót slawmm Ja się nie zgadzam. To było przedstawienie tej alternatywnej rzeczywistości, co by było jakby zagrali. ;) Bo przecież nie mieli odwagi...i jeszcze udowadniają to słowa bohatera na końcu. ;) slawmm Ja pierdzielę, jak wy tak prostą historię tak potraficie sobie komplikować!Widzę że dla niektórych średnio-rozgarniętych, 10 min przed końcem powinna być tablica wyjaśniająca, że "teraz pokazujemy co by było, jakby nie było zabawy"!Bo już tu jakieś oszołomy aspirujący na Raczka, próbują symbolikę (czy jakieś magiczne działanie) zaćmienia wciskać slawmm Ja też tak uważam.
dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zakończenie