jak żyć po śmierci dziecka forum
Musimy być silne dla naszych dzieci..Po śmierci mojej Małej minęło 9 miesięcy a ja nadal mam takie chwile,że wariuje z bólu, tęsknoty za Córka. Kiedy słyszę o kolejnej szczęśliwej ciąży w rodzinie to chce mi się wyć mimo, że życzę im wszystkim jak najlepiej.
Ustanowienie opiekuna prawnego na wypadek śmierci rodzica. Witam. Moja siostra po rozwodzie wychowuje dziecko, jego ojciec płaci alimenty (trzeba było powołać komornika, który pobiera je z wypłaty). Siostra mieszka z naszymi rodzicami, których dziecko uwielbia, którzy są dla niego jak drudzy rodzice. Dziecko ma 10 lat i samo mówi
Strata dziecka to dla rodzica niewyobrażalna tragedia. Jak prawidłowo przepracować żałobę po śmierci dziecka? Jak przejść jej kolejne etapy? Jak rozmawiać z osobą, która straciła dziecko?
Dorośli z jednej strony chcą, aby ich dziecko poznawało świat, a z drugiej strony wciąż je ograniczają, bojąc się, że coś mu się stanie. Zamiast tłumaczyć, zabraniają lub nakazują zrobienie różnych rzeczy. Są one wykonywane, ale czy dziecko wie, dlaczego? Z Joanną Szulc rozmawiam o tym, na czym naprawdę powinni skupić się rodzice.
Stały kontakt ze specjalistą. Wiele osób zbyt późno przyznaje się, że nie potrafią radzić sobie ze śmiercią ukochanej osoby. Kiedy sytuacja wymyka się spod ich kontroli — nie potrafią radzić sobie z napadami gniewu, rozpaczy, są skrajnie wycieńczeni czy sięgają po używki, decydują się na rozpoczęcie leczenia.
Warum Starke Frauen Oft Single Sind. Śmierć ukochanego człowieka jest zawsze bolesnym doświadczeniem, pełnym żalu, cierpienia, krzywdy, łez, buntu i rozpaczy. Bez względu na to, kogo się straciło - czy matkę, ojca, przyjaciela, brata, męża, córkę, czy żonę, niezależnie od okoliczności zgonu - strata uderza w samo serce. Śmierć bliskiej osoby W jaki sposób uporać się z niewiarygodnym cierpieniem? Jak zaakceptować uczucia opuszczenia i straty? Jak w sposób świadomy przebyć proces żalu i zdrowienia? Przez jakie etapy żałoby przechodzi osierocony człowiek? spis treści 1. Żałoba Etapy żałoby 2. Jak sobie pomóc w sytuacji śmierci kogoś bliskiego? Czy psychoterapia pomaga w okresie żałoby? rozwiń 1. Żałoba Każdy w indywidualny sposób przechodzi przez okres „godzenia się” z wieczną rozłąką z ukochaną osobą. Ból po stracie zawsze towarzyszy śmierci człowieka bliskiego naszemu sercu. Wszechogarniający smutek jest czasem nie do zniesienia. Nie pomagają rozmowy z przyjaciółmi, samotność, łzy, codzienne wizyty na cmentarzu. Bez względu na okoliczności śmierci (wypadek, choroba, starość), chęć zaprzeczenia przemijania jest kusząca. Zobacz film: "Gdy ukochana osoba odejdzie" Oprócz doświadczenia smutku, żalu, lęku, gniewu i samotności, często pojawia się poczucie winy, depresja, a nawet myśli samobójcze. Po co dalej żyć, skoro zostałem sam? Żałobnik intensywnie poszukuje sensu śmierci zmarłego. Pogrzeb jako to fizyczne pożegnanie się z nieboszczykiem na ziemskim padole, ale również proces żałoby, to sytuacje skrajnie stresogenne, podczas których człowiek uruchamia szereg mechanizmów obronnych. Etapy żałoby są przechodzone przez ludzi, którzy przeżyli stratę bliskiej osoby, w sposób bardzo płynny, przenikający się. Nie muszą następować po sobie i nie wszyscy ludzie w taki sam sposób przechodzą przez wszystkie etapy żałoby. Po stracie przeżywa się najczęściej: I – szok i otępienie emocjonalne, II – tęsknotę i rozpacz, III – dezorganizację i rozpacz, IV – reorganizację życia, powracanie do równowagi. Nie wszyscy ludzie przeżywają w pełni wszystkie etapy, wszystko zależy od konstrukcji psychicznej i wsparcia otoczenia. Najczęściej osoby cierpiące po stracie kogoś bliskiego zaprzeczają śmierci, oddalają jej realność, uciekają od kontaktów z ludźmi, izolują się, wycofują się do własnego wnętrza, by w samotności przeżywać swoje „piekło”. Niektórzy identyfikują się ze zmarłym, np. poprzez przyjęcie jego sposobów ubierania się, zachowania, mówienia czy gestykulacji. Idealizują zmarłego, wracają do miejsc, w których przeżyli z nim wspólne chwile. Inni przeciwnie – pragną odseparować się od wszystkiego (przyjaciół, mieszkania, pamiątek), co jest źródłem wspomnień i unaocznia za każdym razem wielkość straty. Etapy żałoby Mimo iż czasy współczesne określa się jako „cywilizację śmierci”, w której pełno przemocy, rozlewu krwi, aborcji, eutanazji i cierpienia, to przeciętny człowiek nie przywykł do obrazu śmierci. Ludzie mało wiedzą na tematy z dziedziny tanatologii – nauki o śmierci, jej przyczynach czy zjawiskach współtowarzyszących. Człowiek XXI wieku chce uniknąć starości i przemijania, bo boi się końca swego jestestwa. Co zrobić, by mniej bolało serce? Jak rozmawiać o śmierci z dziećmi? Milczeć i unikać tematów o ostateczności? Czy wspominać o zmarłym i narażać żałobników na cierpienie? Jak się zachować? Może lepiej w ogóle zniknąć z ich życia na czas żałoby? Płakać czy tłumić emocje w sobie? W konfrontacji z tragedią śmierci pytań jest mnóstwo. Większość badaczy, terapeutów i psychologów uważa, że można wyróżnić 3 zasadnicze etapy żałoby: faza początkowa (3-4 tygodnie po pogrzebie) – żałobnicy reagują na stratę bliskiej osoby szokiem i niedowierzaniem w realną śmierć. Odczuwają odrętwienie, chłód emocjonalny, pustkę, rozpacz, zakłopotanie. Stan ten zazwyczaj ustępuje po kilku dniach, a jego miejsce zajmuje zgeneralizowany smutek. Niekiedy żałobnik broni się przed świadomością utraty kogoś bliskiego, uciekając w alkohol, narkotyki albo pracę. Mechanizmy obronne często pojawiają się w sytuacjach silnie stresujących, ale czasami zamiast pomóc uporać się z traumą, utrudniają adaptację do nowej rzeczywistości. Zrozpaczony człowiek może szukać ukojenia w wypełnianiu codziennych obowiązków, zajęciu się domem i sprawami zawodowymi, by się zmęczyć, szybko zasnąć, nie pamiętać o śmierci i nic nie czuć. Taka strategia może pomóc na krótką metę, kiedy ból jest najsilniejszy, ale w perspektywie długofalowej negacja utraty ukochanego czy ukochanej w niczym nie pomaga, a jedynie wydłuża proces zdrowienia; faza pośrednia (3-8 miesiąc po śmierci) – okres poszukiwania nowej tożsamości i uczenia się nowych ról, np. osieroconego rodzica, wdowy, wdowca. Żałobnik obsesyjnie powraca do pewnych scen ze zmarłym, wini siebie za niedopatrzenia, szuka zrozumienia śmierci. W tym czasie może pojawić się stadium pseudoorganizacji, związane z próbą odnalezienia się w życiu oraz stadium depresji, związane z poszukiwaniem pamiątek po zmarłym i kształtowaniem negatywnej postawy wobec śmierci i przemijania; faza odzyskiwania równowagi (około roku od śmierci) – wiąże się z pogodzeniem z realną sytuacją braku bliskiej osoby i zajęciem się życiem. Jest to okres reorganizacji życia, akceptacji śmierci i kształtowania się bardziej pozytywnej postawy wobec przemijania. 2. Jak sobie pomóc w sytuacji śmierci kogoś bliskiego? Pierwszą reakcją na wiadomość o śmierci bliskiej osoby zwykle jest negacja zaistniałego status quo, ciągła wiara w to, że ukochana osoba żyje. Pierwszym krokiem procesu żałoby powinna być akceptacja realności śmierci. Nie bez znaczenia jest symbolika noszenia w czasie żałoby ubrań w czarnym kolorze, które są „niemą prośbą” o traktowanie żałobnika z delikatnością i wyrozumiałością, by poprzez mało subtelne pytania nie zadać cierpienia. Żałoba to czas potrzebny na wypłakanie łez, wykrzyczenie bólu, pomilczenie w samotności, powspominanie z przyjaciółmi. Procesu żałoby nie można przyspieszyć. Jedna osoba będzie przeżywała stratę przez rok, druga przez dwa lata, a jeszcze inna nigdy nie pogodzi się z brakiem bliskiej osoby. Trzeba pozwolić sobie na wzruszenie, bunt, gniew, huśtawkę nastrojów, płacz, samotność, ale i wsparcie rodziny czy przyjaciół. Jeśli istnieje potrzeba wygadania się i bycia wysłuchanym, trzeba się zwierzyć bez rad i pouczeń w stylu: „Czas leczy rany”, „Poboli i przestanie”. Takie truizmy wcale nie pomagają żałobnikom, a jedynie irytują. Jeżeli straciłeś bliską osobę i chcesz pomilczeć w samotności, milcz. Jeżeli jesteś świadkiem traumy kogoś w trakcie żałoby, bądź obok. Nie pytaj, nie moralizuj, nie doradzaj, nie pocieszaj, ale towarzysz i wspieraj, głaskaj, przytulaj, ocieraj łzy. Pozwól wykrzyczeć negatywne emocje. Gestami i swoją obecnością zapewnij o miłości, szacunku, zrozumieniu i zjednoczeniu w żalu. Gdy jednak okres żałoby się przedłuża, warto udać się po pomoc do psychologa, by uniknąć pseudoakceptacji śmierci, życia z udawanym uśmiechem i pękniętym sercem w środku. Czy psychoterapia pomaga w okresie żałoby? Warto poprosić o wsparcie specjalistę lub psychoterapeutę, by powrócić do pierwotnego bólu i go przepracować, szczególnie w sytuacjach, gdy śmierć była nagła, niespodziewana, np. w wyniku tragicznego wypadku albo gdy żałobnik nie zdążył pogodzić się czy przebaczyć zmarłemu. By móc wrócić do równowagi życiowej, nie można odrzucać bólu straty. Tęsknota za bliskim to naturalna reakcja. Wiąże się ona również z żalem utraty dawnego stylu życia, np. wspólnego śniadania, nocnych rozmów, wspólnych wakacji czy chociażby czytania książki we dwoje. Brakuje prostych, prozaicznych sytuacji, banalnych gestów, uśmiechu czy głosu bliskiej osoby. Po okresie głębokiego smutku przychodzi stopniowo czas na powrót do zdrowia i odnowy. Trzeba przeorganizować swoje życie na nowo i zacząć otwierać się na innych. Odnajdywanie blasków życia nie oznacza niepamięci o zmarłym i nie powinno być źródłem wyrzutów sumienia. Bezustanne pielęgnowanie w sobie cierpienia nie jest konstruktywnym sposobem radzenia sobie z tragedią i nie świadczy wcale o dozgonnej miłości wobec zmarłego. Co by nie napisać o śmierci, każdy przeżywa ją na swój indywidualny sposób, ale jeśli nie potrafi uporać się z traumą sam, trzeba poprosić o pomoc i chcieć z niej skorzystać. Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-04-02 10:23:14 braksil13333 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-02 Posty: 3 Temat: Samobójcza śmierć dzieckaPolecono mi to forum, może ktoś cokolwiek mi doradzi, jak sam radzi sobie w podobnej bo dopiero dwa tygodnie temu, mój 14-letni syn popełnił samobójstwo. Do teraz nie wiem dlaczego, co się stało, dlaczego cierpiał, dlaczego targnął się na życie. Takiego bólu jeszcze nigdy nie czułam. Nic tak nie boli, jak strata dziecka, i to na dodatek poprzez samobójczą śmierć. To wszystko jest świeże, do teraz nawet w pełni to do mnie nie dochodzi. Jestem na silnych lekach uspokajający, na zwolnieniu, bo chyba nie dałabym teraz rady pracować. Na dodatek oprócz mojej bliskiej znajomej nie mam nikogo, komu mogłabym się wypłakać, z kim porozmawiać - ojciec syna odszedł od nas, utrzymywał tylko sporadyczne kontakty, wieść o śmierci syna nie zrobiła na nim większego wrażenia. Rodziców, zwłaszcza mamy, ponieważ choruje, nie chce dodatkowo martwić, chociaż jest mi naprawdę źle. Były mąż nawet nie był na pogrzebie syna, swojej znajomej prawdopodobnie nigdy się nie odwdzięczę, wiem, że mogę na nią liczyć Nie wiem, co było nie tak, co się stało. Syn nie miał żadnego bliskiego kolegi, był bardzo zamknięty w sobie, wolał przebywać w samotności. Robiłam wszystko, żeby nie odczuwał aż tak bardzo braku ojca. Teraz chyba jeszcze nie dam rady iść do terapeuty, mimo że naprawde jest mi bardzo ciężko. Bardzo świeża i bolesna rana. Nie wiem, jak sobie radzić, nie wiem, jak się to dalej potoczy. 2 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-04-02 10:44:34 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,016 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Każda śmierć jest trudnym przeżyciem. Śmierć własnego dziecka jeszcze trudniejszym. Samobójcza śmierć - przeżyciem zwielokrotnionym brakiem odpowiedzi na różne pytania. Współczuję Ci kobieta, psychiatra, Elizabeth Kubler-Ross, zajmująca się problemami umierania i śmierci wyróżniła kilka etapów żałoby:1. ZAPRZECZENIE- szok- niedowierzanie- zaprzeczenie- wyparcie2. GNIEW, BUNT- obrona- walka- reakcja na zdarzenie- reakcja uzależniona od własności osobniczych3. TARGOWANIE, NEGOCJACJE, PERTRAKTACJE- chęć osiągnięcia stabilizacji- chęć osiągnięcia porozumienia- chęć zysku- potrzeba załatwienia "czegoś"4. DEPRESJA- przygnębienie- obniżenie poczucia własnej wartości- smutek- żal- poczucie pustki5. AKCEPTACJA- uspokojenie- pogodzenie- spokój- uczenie się nowego życia- przebaczenie- pojednanie- czasami akceptacja faktu zdarzenia bez zgody, przyzwolenia na owo etapy często nie są tak ostro zarysowane, przenikają się wzajemnie. Ty jesteś na początku tej drogi. Szok to chyba najlepsze określenie Twego stanu. Dobrze, że masz obok siebie tak oddaną znajomą. Pisz tutaj tak często, jak będziesz tego potrzebowała. Jestem dość często na tym forum, możesz liczyć na moje Cię mocno, choć wirtualnie. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 3 Odpowiedź przez braksil13333 2012-04-02 13:06:04 braksil13333 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-02 Posty: 3 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaJak się w ogóle pogodzić ze śmiercią dziecka, zwłaszcza taką śmiercią?Nie wiem dlaczego, nie wiem co się stało, czego nie zauważyłam. Dlaczego nie powiedział mi, co się dzieje, tylko odebrał sobie życie?Wiem, że to są pytania bez odpowiedzi. Teraz po prostu nie potrafię o niczym innym myśleć. 4 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-04-02 13:14:28 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,016 Odp: Samobójcza śmierć dziecka braksil13333 napisał/a:Jak się w ogóle pogodzić ze śmiercią dziecka, zwłaszcza taką śmiercią?Nie wiem dlaczego, nie wiem co się stało, czego nie zauważyłam. Dlaczego nie powiedział mi, co się dzieje, tylko odebrał sobie życie?Wiem, że to są pytania bez odpowiedzi. Teraz po prostu nie potrafię o niczym innym się ze śmiercią własnego dziecka? Kiedyś to pewnie nastąpi. Daj czasowi czas. Twój syn był zamkniętym w sobie dzieckiem. Być może niczego nie przeoczyłaś, bo bardzo ukrywał swoje trudne uczucia i sytuacje, a być może jego decyzja o śmierci była podyktowana impulsem. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 5 Odpowiedź przez margeri 2012-04-02 16:50:50 margeri Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-29 Posty: 22 Wiek: 40z plusikiem Odp: Samobójcza śmierć dzieckaBraksil kochana lacze sie z Toba w moge to polecam forum dla rodzicow po stracie sa matki,ktore doswiadczyly tej samej i tu znajdziesz napewno zyczliwe osoby,ktore utula troche Twoje zbolale zechcesz zajrzyj takze tam nas tam laczy wspolny chcesz odezwij sie na meila mojego..takze jestem matka po sie zaczal bez mojego napisac do Ciebie,ale Twoj meil ukryty jest. 6 Odpowiedź przez Averyl 2012-04-02 21:45:13 Averyl 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-12 Posty: 4,641 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Nie wiem, co powinno się zrobić/powiedzieć w takich chwilach, ale jak przeczytałam o Twojej stracie, to aż mi łzy w oczach stanęły. Bardzo mi Ciebie żal, bardzo Ci współczuję. "Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts 7 Odpowiedź przez yessa 2012-04-02 22:35:57 yessa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-12 Posty: 885 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Kochana, nie tak dawno temu i w moim otoczeniu znajomi rodzice stracili dzieci tylko że w wypadkach... Najpierw był syn, później syn i córka (dwoje na raz)... Choć mija już rok od tamtych wydarzeń serce ściska mi z żalu gdy o tym pomyślę, tym bardziej, że jedna z tych osób była mi naprawdę bliska. Chciałabym napisać coś co podniesie Cię choć trochę na duchu ale po prostu... Nie wiem co... Twoje życie ogarnięte ogromnym bólem będzie jeszcze długo... Pytania wciąż pozostaną bez Ci więc dużo bardzo dużo siły i jedyne co mogę Ci poradzić to wychodź do ludzi, ucz się pomału tego "nowego życia", uczestnicz w nim, wiem że to bardzo trudne ale nie zamykaj się w sobie. Twój syn najwidoczniej nie był szczęśliwy w TYM życiu i to na pewno nie z Twojej winy... Teraz jest szczęśliwy i wierzę w to mocno, że trwa przy Tobie choć w innej postaci. Szczęście jest jak motyl: spróbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim de Mello 8 Odpowiedź przez braksil13333 2012-04-03 15:16:51 braksil13333 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-02 Posty: 3 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaDla mnie bardzo dużo znaczy sam fakt, że się w ogóle mogę wygadać. Nawet w takim wirtualnym miejscu. Znajomej nie chce cały czas obarczać sobą, jak siedzę sama i nad tym wszystkim rozmyślam, to różne rzeczy przychodzą mi do głowy. Czasami zastanawiam się, czy nie zrobić tego samego, chociaż wiem, że to nie ma najmniejszego sensu, i że to nie powinno być tak. Wiem, że muszę się nauczyć tego ,,nowego życia'' chociaż to dla mnie teraz odległa przyszłość. 9 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-04-03 18:58:40 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,016 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Pisz. Pisz zwłaszcza wtedy, gdy przychodzą Ci do głowy różne, nie najmądrzejsze potrafimy przytulić, ale też wylewamy kubeł zimnej wody, gdy jest taka potrzeba. Z tym "nowym życiem" nie bądź zbyt ambitną. Chociaż... już żyjesz inaczej. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 10 Odpowiedź przez Akademia Wyobraźni 2012-04-06 23:05:18 Akademia Wyobraźni Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-06 Posty: 5 Odp: Samobójcza śmierć dziecka braksil13333 napisał/a:Polecono mi to forum, może ktoś cokolwiek mi doradzi, jak sam radzi sobie w podobnej bo dopiero dwa tygodnie temu, mój 14-letni syn popełnił samobójstwo. Do teraz nie wiem dlaczego, co się stało, dlaczego cierpiał, dlaczego targnął się na życie. Takiego bólu jeszcze nigdy nie czułam. Nic tak nie boli, jak strata dziecka, i to na dodatek poprzez samobójczą śmierć. To wszystko jest świeże, do teraz nawet w pełni to do mnie nie dochodzi. Jestem na silnych lekach uspokajający, na zwolnieniu, bo chyba nie dałabym teraz rady pracować. Na dodatek oprócz mojej bliskiej znajomej nie mam nikogo, komu mogłabym się wypłakać, z kim porozmawiać - ojciec syna odszedł od nas, utrzymywał tylko sporadyczne kontakty, wieść o śmierci syna nie zrobiła na nim większego wrażenia. Rodziców, zwłaszcza mamy, ponieważ choruje, nie chce dodatkowo martwić, chociaż jest mi naprawdę źle. Były mąż nawet nie był na pogrzebie syna, swojej znajomej prawdopodobnie nigdy się nie odwdzięczę, wiem, że mogę na nią liczyć Nie wiem, co było nie tak, co się stało. Syn nie miał żadnego bliskiego kolegi, był bardzo zamknięty w sobie, wolał przebywać w samotności. Robiłam wszystko, żeby nie odczuwał aż tak bardzo braku ojca. Teraz chyba jeszcze nie dam rady iść do terapeuty, mimo że naprawde jest mi bardzo ciężko. Bardzo świeża i bolesna rana. Nie wiem, jak sobie radzić, nie wiem, jak się to dalej wszystkim pogódź się z jego świadomym wyborem śmierci. On tego chciał. I nie wierz w katolickie zabobony, że rzekomo przez samobójczą smierć zostanie wyklęty, bla, bla... To bzdura. Wszystkie dusze podlegają prawu reinkarnacji tak długo, jak długo tego chcą. Może zrealizował już swoje zadanie i postanowił odejść. Poza tym system edukacyjny i wibracje, jakie są codziennością w szkołach są na bardzo niskim poziomie, chłopiec zwyczajnie nie wytrzymał dłużej w bagnie. Osobiście podejrzewam, że zderzenie z grupą rówieśników spowodowało u niego załamanie nerwowe. Każdy wrażliwy nastolatek ma myśli samobójcze, mnie prześladowały przez kolejnych dziesięć lat 11 Odpowiedź przez Mercedeska 2012-04-07 00:20:54 Mercedeska Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 485 Wiek: 28 Odp: Samobójcza śmierć dziecka braksil13333 napisał/a:Dla mnie bardzo dużo znaczy sam fakt, że się w ogóle mogę wygadać. Nawet w takim wirtualnym miejscu. Znajomej nie chce cały czas obarczać sobą, jak siedzę sama i nad tym wszystkim rozmyślam, to różne rzeczy przychodzą mi do głowy. Czasami zastanawiam się, czy nie zrobić tego samego, chociaż wiem, że to nie ma najmniejszego sensu, i że to nie powinno być tak. Wiem, że muszę się nauczyć tego ,,nowego życia'' chociaż to dla mnie teraz odległa sie ze tu napisalas, ja mame namówiłam tez na takie forum, jej syn,moj brat zginał 7 miesiecy temu pod kołami samochodu. Lezał na drodze, ile osądów słyszelismy jak cieżko było słuchac ze sam prosił sie o smierc... Do konca zycia nie dowiemy sie jak na prawde było.... Na razie jestes w szoku. Mama mowi, ze nie wierzy do tej pory ze czeka az przyjdzie do domu, a teraz juz zaczynamy plakac na kazda mysl i wspomnienie. Tesknota. Mama miala tez dwie przyjaciółki, jedna do dnia dzisiejszego jej towarzyszy a druga znalazła kolezankę bez problememow i smutku. Nie bedzie Ci lepiej i łatwiej. Ja straciłam brata ale nie mogę porównywać tego do wstrząsu jakie przezywasz TY i moi rodzice i na pewno wielu innych. Kazdy ból jest inny. Bo Twoj syn zdecudował tak, a jej syn zginał taka smiercią, a innny w wypadku. Twoj syn sam wybrał swoją drogę, bedzie ją TAM przechodził na nowo, bo tylko tam na górze wiedzą czym sie kierował. zycze Ci wytrwałości, pisz tu do nas. Bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje sie bardzo samotny.... 12 Odpowiedź przez rozana0woda 2012-04-07 15:33:06 rozana0woda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-07 Posty: 1 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaTwój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych ludzi. Wiem, że to przykre ale taka prawda. 13 Odpowiedź przez AnnaKatarzyna 2012-04-09 22:07:49 AnnaKatarzyna Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-24 Posty: 77 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaNie zgadzam się z Tobą rozana0woda. Nie masz pojęcia przez co on przechodził, co myślał i dlaczego to zrobił... skoro zdecydował się na taki krok na pewno nie zrobił tego dlatego, że zupa była zasłona. Każdy samobójca jest inny, ma swoje problemy i czasem po prostu nie potrafi inaczej. Potrzebuje pomocy, ale może nie umieją o nią poprosić, walczy ale siła i determinacja nie trwa wiecznie. Co nie czyni od razu z nich tchórzy... 14 Odpowiedź przez kasandra1234 2012-04-10 00:40:50 kasandra1234 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-29 Posty: 1,326 Wiek: słuszny :) Odp: Samobójcza śmierć dziecka Braksil trudno tu znalezc jakiekolwiek slowa żeby cię pocieszyc Co się stalo że doszło do takiej tragedi? Pewnie mial problemy o ktorych ty nie mialas pisze tu o problemach namacalnych,w szkole,czy z rowieśnikami lecz natury mlodziezy teraz cierpi na własnie ona byla skutkiem jego smutku a następnie tak tragicznej nie dzieje się bez przyczyny-to nie obwiniaj po prostu trudno być czujnym na każdym klapek na oczach...W moim bliskim otoczeniu tez mialo miejsce takie tragiczne poukladana,katolicka,a jednak...Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymaj sie kochana * Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę... 15 Odpowiedź przez florenci 2012-04-10 21:16:22 florenci Niewinne początki Nieaktywny Zawód: manager Zarejestrowany: 2012-04-10 Posty: 3 Wiek: 33 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaBraksil....tak mi przykro...sama mam małą Córeczkę, którą kocham nad życie, jest dla mnie wszystkim, wychowuje się bez ojca. Jest mała więc i problemy są małe. Nie myśl, nie zastanawiaj się dlaczego, a przede wszystkim nie szukaj winy w sobie. Jeśli wierzysz...nie koniecznie w kościół...to pamiętaj, że nie każdą decyzję możemy rozumieć, dlaczego stało się akurat tak, a nie inaczej w naszym życiu. Strata bliskiej osoby, dziecka to najtrudniejsza i najcięższa rzecz, jaka może w życiu się przydarzyć. Trzymam kciuki za Ciebie. Będzie dobrze. I chyba nie powinniśmy oceniać nikogo... 16 Odpowiedź przez Wojciech Imielski 2012-04-10 21:30:17 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2012-04-10 21:37:40) Wojciech Imielski Net - EKSPERT Nieaktywny Zawód: psycholog Zarejestrowany: 2010-11-19 Posty: 316 Wiek: 32 Odp: Samobójcza śmierć dziecka rozana0woda napisał/a:Twój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych ludzi. Wiem, że to przykre ale taka propozycję - proszę się trochę przejść, albo pobiegać, przewietrzyć i odświeżyć umysł, bo taka gadka zawsze budzi we mnie obawy co do poziomu inteligencji, a już na pewno podejrzenia co do zaburzeń w procesie uspołecznienia. Stwierdzenie "taka jest prawda" dowodzi poza tym niezwykle dobrego samopoczucia. Szczerze zazdroszczę, jeśli w tej sytuacji, dysponując zawartymi tutaj informacjami, na temat zresztą samobójstwa młodej Osoby, wie Pani tak doskonale, "jaka jest prawda". Może przy okazji podzieli się z nami Pani informacją, co dla Pani oznacza słowo "prawda"? Ciekaw jestem swoją drogą, czy odważyłaby się Pani na podjęcie kroku, jakim jest samobójstwo i w czym manifestuje się z kolei Pani tchórzostwo (poza wypisywaniem bzdur pod pseudonimem). Zapewniam, że znalazłbym w Pani życiu dziesiątki takich momentów. Gratuluję wyczucia, taktu i delikatności. 17 Odpowiedź przez Mercedeska 2012-04-10 22:09:36 Mercedeska Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 485 Wiek: 28 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Wojciech Imielski napisał/a:rozana0woda napisał/a:Twój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych ludzi. Wiem, że to przykre ale taka propozycję - proszę się trochę przejść, albo pobiegać, przewietrzyć i odświeżyć umysł, bo taka gadka zawsze budzi we mnie obawy co do poziomu inteligencji, a już na pewno podejrzenia co do zaburzeń w procesie uspołecznienia. Stwierdzenie "taka jest prawda" dowodzi poza tym niezwykle dobrego samopoczucia. Szczerze zazdroszczę, jeśli w tej sytuacji, dysponując zawartymi tutaj informacjami, na temat zresztą samobójstwa młodej Osoby, wie Pani tak doskonale, "jaka jest prawda". Może przy okazji podzieli się z nami Pani informacją, co dla Pani oznacza słowo "prawda"? Ciekaw jestem swoją drogą, czy odważyłaby się Pani na podjęcie kroku, jakim jest samobójstwo i w czym manifestuje się z kolei Pani tchórzostwo (poza wypisywaniem bzdur pod pseudonimem). Zapewniam, że znalazłbym w Pani życiu dziesiątki takich momentów. Gratuluję wyczucia, taktu i za tak trafną odpowiedz na post "rozana0woda". Mi brakło słow. Bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje sie bardzo samotny.... 18 Odpowiedź przez lekarzdentysta 2012-04-23 18:00:30 lekarzdentysta Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-23 Posty: 3 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaRozumiem, że ludzie piszący na tym forum również dali się nabrać na rzekome rozpaczliwe posty braksil? 19 Odpowiedź przez Mercedeska 2012-04-23 20:07:49 Mercedeska Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 485 Wiek: 28 Odp: Samobójcza śmierć dziecka lekarzdentysta napisał/a:Rozumiem, że ludzie piszący na tym forum również dali się nabrać na rzekome rozpaczliwe posty braksil?Tzn co masz na mysli?? Bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje sie bardzo samotny.... 20 Odpowiedź przez Pan Lewski 2012-04-24 19:28:12 Pan Lewski Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-17 Posty: 872 Wiek: 23 Odp: Samobójcza śmierć dziecka rozana0woda napisał/a:Twój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych to bardzo pomocne, z pewnością podbudujesz tym autorkę tematu :]rozana0woda napisał/a:Wiem, że to przykre ale taka tępa bezczelność przyznawać sobie prawo do orzekania o wybrał rozwiązanie które wydało mu się najlepsze, zostawił po sobie smutek ale przynajmniej już nie cierpi. Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany. 21 Odpowiedź przez PIGWA 2012-04-28 08:12:45 PIGWA Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: LEŻAKOWANIE Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 11,917 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaczyżby to nie była prawda?z takich rzeczy nie powinno robic się żartów! 22 Odpowiedź przez lekarzdentysta 2012-04-28 09:32:21 lekarzdentysta Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-23 Posty: 3 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaTak, to nie jest też nie rozumiem jak można robić sobie jaja z takich ludzie mają czasami chore pomysły. 23 Odpowiedź przez Teo 2012-04-28 10:22:46 Teo Gość Netkobiet Odp: Samobójcza śmierć dziecka Samobójstwo jest skutkiem ciężkiej choroby i depresji, gdzie człowiek już nie myśli racjonalnie, bo nie może myśleć. Robi rzeczy, których normalnie by nie zrobił i nie umie się przed tym powstrzymać. Każdy kto przez to przeszedł wie o czym piszę, a wszystkie komentarze typu "najłatwiejsza droga" "przecież mógł się ogarnąć" są zbędne, bo nie mogł, dosłownie, fizycznie nie mógł. Wybrał samobójstwo bo jego mózg nie dawał rady, "popsuł" się i wysyłał mu błędne dziecko było chore, to nie ulega wątpliowści. Czy możesz za to winić brak ojca? Po części tak, ale wydaje mi się, że bardziej prawdopodobna była choroba fizyczna, czyli coś w jego organizmie źle funkcjonowało. Bo człowiek jest jak silnik, jak wszystko ma dostarczonee to działa normalnie i dobrze, ale jak tylko czegoś zabraknie, jakiegoś oleju, substancji, to zaciera się, zacina, piszczy i przestaje dobrze funkcjonować. 24 Odpowiedź przez CupraFR 2012-04-28 12:28:03 CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Jakiś miesiąc temu samobójstwo popełniła moja 15letnia koleżanka. Uprawiała sport, odnosiła w nim międzynarodowe sukcesy, była gwiazdką reprezentacji, podobnie jak jej młodsza siostra. Miała mnóstwo znajomych, przyjaciół, osób, które ją bardzo podziwiały i zazdrościły. Całe jej życie matka z ojcem kłócili się, stosowali wobec siebie przemoc psychiczną i fizyczną. Są dwa lata po rozwodzie. Matka mieszka z córkami i ze swoimi rodzicami. Miała w nich wsparcie. Ojciec uciekł za granicę, ze względu na problemy z prawem w Polsce. Przyleciał na pogrzeb. Na stypie już go nie było. Poleciał z powrotem. Co było przyczyną jej śmierci? Nie wiadomo i zapewne nigdy się nie dowiemy. Chodzą plotki, które tak na prawdę są w rzeczywistości niezłymi plotkami. mimo rodziców takich jakich miała, była bardzo pozytywną osóbką, ciągle uśmiechniętą, ambitną. Tym bardziej trudno w coś takiego uwierzyć. A jednak coś się działo u niej w głowie, czegoś miała dość. Problem psychiczny? Na pewno. Jakiś impuls, który poprowadził do czegoś takiego? Być może... Jej matka wini siebie za to, co się stało. Na pogrzebie córki popadła w straszną histerię. Może miała coś na sumieniu, co mogło popchnąć córkę do takiego czynu. Nie wiadomo. Pewne jest to, że w jej umyśle działo się coś złego i nie dawała tego po sobie poznać. Myślę, że nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, dlaczego ona i Twój syn popełnili samobójstwo. Patrząc na matkę tej dziewczyny wiem, co możesz teraz czuć. Ale nie obwiniaj się to. Nie każę Ci tego zrozumieć, bo nigdy tak się nie stanie. Śmierci samobójczej swojego dziecka nie da się niestety zrozumieć. Starałaś się żeby było mu jak najlepiej. Wcale nie za mało, ani za dużo. Robiłaś co mogłaś. Był samotnikiem, jest to kwestia charakteru bądź wyboru. Życzę Ci dużo wytrwałości kochana, aby przetrwać te najgorsze chwile. Tak jak już przytoczyła etapy żałoby koleżanka wyżej, dojdzie do momentu akceptacji. Życzę Ci wszystkiego dobrego, aby rany szybko się zagoiły. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz 25 Odpowiedź przez OlgaS 2012-08-29 12:14:15 OlgaS Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-29 Posty: 2 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaDzień dobryJestem studentką piątego roku Społecznej Psychologii Klinicznej. Piszę pracę magisterską na temat wsparcia i radzenia sobie mam po stracie dziecka (samobójstwo, choroba, wypadek). Po śmierci samobójczej mego kolegi zaczęłam obserwować to, w jaki sposób otacza się opieką jego mamę. Później rozszerzyłam krąg obserwacji i zauważyłam, że ludzie nie zawsze potrafią dostosować pomoc do aktualnej potrzeby mamy w żałobie. Postanowiłam więc stworzyć pracę, która będzie także drogowskazem dla osób pomagających. Chciałabym zatem przebadać jak największą liczbę mam, aby moja praca mogła w przyszłości służyć jako rzetelna pomoc osobom po stracie dziecka. Chciałabym więc zapytać czy znalazłyby się wśród Was Mamy, które zechciałyby wypełnić trzy kwestionariusze. Znajdują się w nich dość trudne pytania, ponieważ nawiązują do okresu żałoby. Jednak głos mam, które doświadczyły śmierci dziecka jest bardzo ważny, gdyż pozwoli lepiej zrozumieć osoby w takiej sytuacji, a tym samym umożliwi trafniejszą pomoc i wsparcie ze strony tych, którzy będą próbowali tej pomocy któraś z Was chciała mi pomóc byłabym bardzo wdzięczna. Nie mogę niestety wpisać swego adresu e-mail, ponieważ nowy użytkownik forum nie ma takiego przywileju. Prosiłabym więc o kontakt tu na Ś 26 Odpowiedź przez Olena1990 2012-08-29 13:18:01 Ostatnio edytowany przez Olena1990 (2012-08-29 13:18:30) Olena1990 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-30 Posty: 109 Wiek: 26 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Mercedeska napisał/a:lekarzdentysta napisał/a:Rozumiem, że ludzie piszący na tym forum również dali się nabrać na rzekome rozpaczliwe posty braksil?Tzn co masz na mysli??Ja również jestem ciekawa co lekarzdentysta miał na myśli. Być może będziesz miał ochotę rozwinąć swoją myśl? 27 Odpowiedź przez agnieta1987 2012-09-01 18:24:14 agnieta1987 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-15 Posty: 423 Odp: Samobójcza śmierć dzieckano wlasnie co?nie sadze zeby ktora kolwiek matka czy w ogule osoba zdrowa psychicznie robila sopbie zarty z takiego wcale nie jest smieszne......a wrecz powinien do konca sie wypowiedziec a nie ulotnic sie po jednym zdaniu 28 Odpowiedź przez jutrzenka31 2012-09-02 22:55:53 jutrzenka31 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-24 Posty: 81 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaO co tu chodzi? i skąd taka pewność, że to nie prawda. Czytam to wszystko, wstrząsająca historia, same łzy lecą, a to tylko głupie żarty wymysły? kogo stać na wymyślenie czegoś takiego? 29 Odpowiedź przez cisza to ja 2012-09-03 11:47:37 cisza to ja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-26 Posty: 632 Wiek: nie wyglądam na tyle Odp: Samobójcza śmierć dziecka lekarzdentysta napisał/a:Tak, to nie jest też nie rozumiem jak można robić sobie jaja z takich ludzie mają czasami chore mnie aż dusiło gdy czytałam. Tymczasem nie odzywa się autorka wątku, a także oponent. 30 Odpowiedź przez lydia_70 2012-09-03 12:51:48 Ostatnio edytowany przez lydia_70 (2012-09-03 12:57:07) lydia_70 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-29 Posty: 23 Odp: Samobójcza śmierć dziecka jutrzenka31 napisał/a:O co tu chodzi? i skąd taka pewność, że to nie prawda. Czytam to wszystko, wstrząsająca historia, same łzy lecą, a to tylko głupie żarty wymysły? kogo stać na wymyślenie czegoś takiego?Np. że się nie odzywa: jak robiła sobie jaja, to może jej się głupio zrobiło, żeby cały czas naciągac na to ludzi? A jeżeli jednak to prawda, to było to już kilka miesięcy temu, może nie wchodzi na forum. 31 Odpowiedź przez Wojciech Imielski 2012-09-03 13:05:38 Wojciech Imielski Net - EKSPERT Nieaktywny Zawód: psycholog Zarejestrowany: 2010-11-19 Posty: 316 Wiek: 32 Odp: Samobójcza śmierć dziecka Szanowne Panie, proszę się tak nie denerwować, cały ten wątek to najprawdopodobniej zwykła prowokacja, pełno tego wszędzie, ot - dobrodziejstwa internetowej anonimowości.... 32 Odpowiedź przez marzec152012 2013-03-26 13:24:06 marzec152012 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-03-26 Posty: 1 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaMoja corka odebrala sobie zycie 15 marca 2012 r.....zostalam zupelnie sama.......to jest prawie tak jak bym nie zyla....bo co to za zycie....ponadto z dnia na dzien jest gorzej.....a jest ten czas co ponoc leczy rany ? Brak mi slow.... 33 Odpowiedź przez monnna 2013-04-02 15:40:32 monnna Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-25 Posty: 40 Odp: Samobójcza śmierć dziecka rozana0woda napisał/a:Twój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych ludzi. Wiem, że to przykre ale taka kiedy ktos w ten sposob innych nie jest ucieczkę mogę sie zgodzic. Na pewno nie jest pojsciem na latwiznę. Kiedy juz nie ma innego ratunku pozostaje tylko to. 34 Odpowiedź przez Saligia 2013-04-02 18:11:09 Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Samobójcza śmierć dziecka marzec152012 napisał/a:Moja corka odebrala sobie zycie 15 marca 2012 r.....zostalam zupelnie sama.......to jest prawie tak jak bym nie zyla....bo co to za zycie....ponadto z dnia na dzien jest gorzej.....a jest ten czas co ponoc leczy rany ? Brak mi slow....Jak sobie radzisz? Jak się czujesz? Gazela TV without TV 35 Odpowiedź przez Zaq12p 2018-10-03 19:50:31 Zaq12p Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-10-03 Posty: 1 Odp: Samobójcza śmierć dziecka rozana0woda napisał/a:Twój syn nie wybrał czasem zbyt łatwej drogi?Nie chciałabym Cię urazić, ale samobójstwo jest zwyczajnym tchórzostwem, ucieczką. Najlepiej zostawić problemy i zrozpaczonych ludzi. Wiem, że to przykre ale taka tygodnie temu moja ledwie 18 letnia córka, po dwóch latach leczenia depresji, popełniła masz tak wspierać zrozpaczona matkę lepiej obetnij sobie palce. To co piszesz to bzdury. Samobójstwo to łatwiejsze wyjście, ale dla zdrowej psychicznie osoby, do tego dorosłej, która już nauczyła się radzić sobie z problemami. My mówimy o dzieciach, których mózg ma pipieprzone szlaki, przez dojrzewanie i warunki mimo leczenia u córki depresji przegrałam walkę. Choroba ja zabiła. Do końca życia będę zadawać sobie pytania, co jeszcze mogłam zrobić, jak mogłam jej pomóc, jak dotrzeć do niej. Serce mi pęka. Może Twój syn też cierpiał na depresję. Moja córcia leczyla się od 16roku, ale kilka miesięcy w ogóle nie zorientowałam się co się dzieje. Myślałam, że to hormonki 36 Odpowiedź przez Nemisa 2018-10-04 16:34:37 Nemisa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-10-04 Posty: 10 Odp: Samobójcza śmierć dzieckaBardzo mi przykro ... Rozumiem, że nie jest Pani jeszcze gotowa na terapię, jeżeli Pani poczuje, że to jest ten moment - proszę to zrobić. Terapia pomoże Pani przepracować stratę. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
18 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 3761 Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 IP: Poziom: Pełnoletnia 29 października 2016 10:25 | ID: 1348437 Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych. Kupujemy znicze, planujemy podróż w odwiedziny do naszych zmarłych. Dzieci są bardzo dociekliwe. Pytają, nie rozumieją gdzie to nasz dziadek czy babcia jest?! Jak to się umiera? Jak tłumaczycie śmierć swoim dzieciakom? Życie po śmierci..? 1 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 29 października 2016 12:07 | ID: 1348449 Przerabiałam ten temat w lutym gdy zmarła moja mama a prabacia dziewczynek. Ali - 10 lat i Mai - 6 lat, mówiłam tak jak było. Bez ściemniania. Wiek, choroba, pobyt w szpitalu i śmierć. A potem pochówek. I dziewczynki słuchały mnie ze zrozumieniem. Było to łatwiej bo Prababcia miała już swoje lat i swoją chorobę z którą dziewczynki stykały się ba codzień. Myślę, że jest trudniej wytłumaczyć nagłą śmierć osoby młodej. A już najtrudniej ojca, matki czy rodzeństwa. 2 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 29 października 2016 12:37 | ID: 1348450 Trudniej wytłumaczyć im młodsze jest dziecko i nie da się zbyć byle czym. Dziecko jest bardzo dociekliwe. Z resztą dorosłemu ciężko zrozumieć co dopiero tak małemu dziecku.. 3 goosiak4 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-05-2015 10:54. Posty: 3427 29 października 2016 14:00 | ID: 1348454 Najbardziej się boję mówić dzieciom, że ktoś umarł przez chorobę, bo potem się mogą bac, gdy zachorują 4 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 29 października 2016 23:47 | ID: 1348499 Ciężki temat ale przychodzi taki czas, że trzeba z nim się zmierzyć i jak napisała WANDZIA - mówić wprost, wtłumaczyć... 5 Kasia P. Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 19-12-2013 17:12. Posty: 4400 30 października 2016 19:18 | ID: 1348569 Polecam artykuł Moniki: 6 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 31 października 2016 14:01 | ID: 1348670 oliwka (2016-10-29 23:47:18)Ciężki temat ale przychodzi taki czas, że trzeba z nim się zmierzyć i jak napisała WANDZIA - mówić wprost, wtłumaczyć... .. i nie zbywać. Lepiej jak dzicko w delikatny sposób dowie się od nas. Nie musi wiedzieć wszystkiego, w sumie to naturalne.. każdy kiedyś musi odejść 7 Kasia P. Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 19-12-2013 17:12. Posty: 4400 1 listopada 2016 10:31 | ID: 1348751 Zdecydowanie trzeba rozmawiać i tłumaczyć. Lepiej dać krótkie wytłumaczenie i czekać, żeby dziecko dopytało. Czasami opowiadamy zbyt wiele niż jest to potrzebne. Dla nas to WIELKI TEMAT, dla dziecka jeszcze nie. Zależnie od wieku trzeba dawkować taką wiedzę. 8 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 1 listopada 2016 12:25 | ID: 1348768 Generalnie Chreścijanie maja łatwo. Trzeba tylko trochę Biblie pocztać. 9 wamat Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 01-10-2009 12:38. Posty: 4075 1 listopada 2016 12:47 | ID: 1348785 Kiedyś nie było z tym problemu. Dzieci uczestniczyły we wszystkich wydarzeniach: tych radosnych i tych smutnych. Dziś chroni się dzieci przed wszelkimi problemami, wszystko musi być jak one chcą. I trochę dziwi mnie, że np. nie zabiera się dziecka na pogrzeb (był taki wątek), a z drugiej strony od najmłodszych lat widzą śmierć, przemoc w TV, w grach w których zabici wstają i strzelają dalej. Tym jakoś rodzice się nie przejmują. Mateusz nie miał jednej babci (mojej mamy) to trzeba było powiedzieć, że nie żyje i tyle. Chodziliśmy na cmentarz, na pomniku jest zdjęcie więc była znów okazja do opowiadania. Gdy zmarł mój ojciec (mieszkał z nami), syn miał 4 lata. Chodził na różaniec przy trumnie, był na pogrzebie. Pamietam jak mu powiedziałam, ze tęskinił za babcią i poszedł do niej. Po I Komuni zmarli rodzice męża. Wtedy nie trzaba było wiele tłumaczyć, bo nie było dla niego nic nowego. Jako ministrant uczestniczył w pogrzebach obcych. Chyba nie trzeba zbytnio się wysilać w tłumaczenia, poprostu dziecko powinno uczestniczyć od najmłodszych lat w różnych sytuacjach i ewentualnie odpowiadać krótko i rzeczowo, tyle na ile jest w stanie zrozumieć. 10 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 1 listopada 2016 17:39 | ID: 1348822 Dziś to coraz mniej jest chrześcijan mimo tego, że więcej ludzi niż kiedyś chodzi do chrześcijańskich kościołów. Śmierć dla chrześcijan to początek czegoś lepszego i jest tylko etapem w życiu. Normalnością jak dzieciństwo, dorosłość, czy starość. Ostatnio edytowany: 02-11-2016 10:57, przez: Stokrotka 11 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 2 listopada 2016 11:00 | ID: 1348907 wamat (2016-11-01 12:47:43)Kiedyś nie było z tym problemu. Dzieci uczestniczyły we wszystkich wydarzeniach: tych radosnych i tych smutnych. Dziś chroni się dzieci przed wszelkimi problemami, wszystko musi być jak one chcą. I trochę dziwi mnie, że np. nie zabiera się dziecka na pogrzeb (był taki wątek), a z drugiej strony od najmłodszych lat widzą śmierć, przemoc w TV, w grach w których zabici wstają i strzelają dalej. Tym jakoś rodzice się nie przejmują. Mateusz nie miał jednej babci (mojej mamy) to trzeba było powiedzieć, że nie żyje i tyle. Chodziliśmy na cmentarz, na pomniku jest zdjęcie więc była znów okazja do opowiadania. Gdy zmarł mój ojciec (mieszkał z nami), syn miał 4 lata. Chodził na różaniec przy trumnie, był na pogrzebie. Pamietam jak mu powiedziałam, ze tęskinił za babcią i poszedł do niej. Po I Komuni zmarli rodzice męża. Wtedy nie trzaba było wiele tłumaczyć, bo nie było dla niego nic nowego. Jako ministrant uczestniczył w pogrzebach obcych. Chyba nie trzeba zbytnio się wysilać w tłumaczenia, poprostu dziecko powinno uczestniczyć od najmłodszych lat w różnych sytuacjach i ewentualnie odpowiadać krótko i rzeczowo, tyle na ile jest w stanie zrozumieć. Dobra okazja do rozmowy nawet na cmentarzu przy odwiedzaniu grobów.. Warto rozmawiać Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko 12 Tigrina Zarejestrowany: 26-11-2009 23:06. Posty: 4674 2 listopada 2016 22:28 | ID: 1348984 Córka ma prawie 5 lat. I w zasadzie sam temat się nasunął jakoś tak w tym roku. Rozmawiałam z Nią o różnych rzeczach latem, kiedyś wyszedł temat kota, który ma 10 lat i niedlugo może go nie byc. Nawet nie był chory, po prostu- Mała wychowała się z nim i rozmawiałyśmy o tym, że jest dwa razy starszy od Niej, ale na kocie lata, to już jest w wieku Babc i Dziadków. I że któregoś dnia go po prostu już nie będzie. Nie spodziewałam się wtedy, że tak szybko odejdzie. Nawet miesiąc nie minął. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego. Najprawdopodobnie serce, ale- kto wie? Rano jadł, załatwił się, po południu zwymiotował, potem poszedł spac. Wieczorem jeśc nie chciał, tylko pił wodę. W nocy płakał, rano nie miał chodzic siły, ale to była sobota, Mała w domu z Mężem, a ja do pracy na rano. Kot popił wodę, leżał. Miałam z nim jechac do weterynarza po pracy. Nie zdążyłam. Koło południa już odszedł. Gdy wróciłam z pracy- płakaliśmy z Mężem oboje nad nim. Mieliśmy go 10 lat i miesiąc, od kociego niemowlaka, znajda,nie chodził, robił pod siebie, miał 400 gram i zaklejone oko, jak go przygarnęliśmy. Wykarmilismy Bebiko. Gdy miał półtorej roku- wzięliśmy kotkę do towarzystwa. I w zasadzie dopiero teraz zaczęlismy ją zauważac, a ma prawie 9 lat. Tak tamtego było wszędzie pełno. Opiekował się Małą, traktował Ją jak częśc swojego stada, obcych do Niej nie dopuszczał. Był. 2 miesiące już go nie ma. Płacz przeszedł po kilku dniach, tęsknota chwilami wraca. Ale Małej od razu kazałam go dotknąc, żeby czuła, że jest zimny, sztywny. Poszła z nami go zakopac, widziała dół na działce, wie, że kot zdechł, że go nie ma i nie wróci. I że kiedys każdy z nas umrze, tylko, że ludzi chowa się w trumnach, na cmentarzu, robi się pomnik, pali się znicze, a zwierzęta chowa się na działce i tylko zdjęcia po nich zostają i wspomnienia. Za ludzi się modlimy, czesto jeździmy z Małą na cmentarz. Teraz łatwiej mi wytłumaczyc nad grobem mojego rodzeństwa, że oni sa tam pod ziemią, zakopani, jak kot, tylko w odświętnych strojach, w trumnie. I że to tylko ciało, bo dusza jest w Niebie. Uważam, że każdy wiek jest dobry na takie rozmowy. 13 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 3 listopada 2016 11:35 | ID: 1349056 Tigrina (2016-11-02 22:28:01) Córka ma prawie 5 lat. I w zasadzie sam temat się nasunął jakoś tak w tym roku. Rozmawiałam z Nią o różnych rzeczach latem, kiedyś wyszedł temat kota, który ma 10 lat i niedlugo może go nie byc. Nawet nie był chory, po prostu- Mała wychowała się z nim i rozmawiałyśmy o tym, że jest dwa razy starszy od Niej, ale na kocie lata, to już jest w wieku Babc i Dziadków. I że któregoś dnia go po prostu już nie będzie. Nie spodziewałam się wtedy, że tak szybko odejdzie. Nawet miesiąc nie minął. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego. Najprawdopodobnie serce, ale- kto wie? Rano jadł, załatwił się, po południu zwymiotował, potem poszedł spac. Wieczorem jeśc nie chciał, tylko pił wodę. W nocy płakał, rano nie miał chodzic siły, ale to była sobota, Mała w domu z Mężem, a ja do pracy na rano. Kot popił wodę, leżał. Miałam z nim jechac do weterynarza po pracy. Nie zdążyłam. Koło południa już odszedł. Gdy wróciłam z pracy- płakaliśmy z Mężem oboje nad nim. Mieliśmy go 10 lat i miesiąc, od kociego niemowlaka, znajda,nie chodził, robił pod siebie, miał 400 gram i zaklejone oko, jak go przygarnęliśmy. Wykarmilismy Bebiko. Gdy miał półtorej roku- wzięliśmy kotkę do towarzystwa. I w zasadzie dopiero teraz zaczęlismy ją zauważac, a ma prawie 9 lat. Tak tamtego było wszędzie pełno. Opiekował się Małą, traktował Ją jak częśc swojego stada, obcych do Niej nie dopuszczał. Był. 2 miesiące już go nie ma. Płacz przeszedł po kilku dniach, tęsknota chwilami wraca. Ale Małej od razu kazałam go dotknąc, żeby czuła, że jest zimny, sztywny. Poszła z nami go zakopac, widziała dół na działce, wie, że kot zdechł, że go nie ma i nie wróci. I że kiedys każdy z nas umrze, tylko, że ludzi chowa się w trumnach, na cmentarzu, robi się pomnik, pali się znicze, a zwierzęta chowa się na działce i tylko zdjęcia po nich zostają i wspomnienia. Za ludzi się modlimy, czesto jeździmy z Małą na cmentarz. Teraz łatwiej mi wytłumaczyc nad grobem mojego rodzeństwa, że oni sa tam pod ziemią, zakopani, jak kot, tylko w odświętnych strojach, w trumnie. I że to tylko ciało, bo dusza jest w Niebie. Uważam, że każdy wiek jest dobry na takie rozmowy. ja mojemu synkowi wytłumaczyłąm to tak jak Ty na przykłądzie kota, a dokłądnie na dwóch kotach! jednego auto przejechało na Maksia oczach! i tlumaczyłąm jemu, ze kotek umarł i nie wórci, zakopaliśmy Go razem z meżem! synek dodatkowo nauczył się tego, zeby uważac na drodze! od tego momentu jest bardzo uważny na jezdni! jak chodziliśmy na cmentarz to równiez opowiadałam synkowi o umieraniu! myśłę, że zrozumiał coś! móiłąm, że wszyscy co umari sa w niebie i patrza na niego nawet jego rudy kotek! 14 Mela134 Zarejestrowany: 22-03-2016 11:12. Posty: 1080 3 listopada 2016 16:35 | ID: 1349111 To jest bardzo cięzka sprawa. Najlepiej tłumaczyć, że ktoś jest już w niebie i jest mu tam bardzo dobrze. Obserwuje wszystkich bliskich na ziemi i kiedyś sie z nim spotkamy. 15 Patrycja Sobolewska Poziom: Maluch Zarejestrowany: 17-09-2015 10:44. Posty: 19647 3 listopada 2016 21:03 | ID: 1349178 Julianna Kozińska (2016-11-03 16:35:35)To jest bardzo cięzka sprawa. Najlepiej tłumaczyć, że ktoś jest już w niebie i jest mu tam bardzo dobrze. Obserwuje wszystkich bliskich na ziemi i kiedyś sie z nim spotkamy. Bardzo dobrze to napisałaś jednak to bardzo trudne aby tak wytlumaczyc dziecku... 16 Mela134 Zarejestrowany: 22-03-2016 11:12. Posty: 1080 4 listopada 2016 15:57 | ID: 1349258 Moja koleżanka tak tłumaczyła śmierć taty swojej 4-letniej córce. Pamiętam, jak byłyśmy na cmentarzu i mała Marta weszła na grób, żeby porozmawiać z tatą. Między innymi doradzała mu, żeby się ciepło ubrał, bo jest bardzo zimno. Łza zakręciła mi się w oku. Nie było w tym przerażającej tragedii ani paraliżującego smutku. Było zrozumienie, że tatusia już nie ma, bo jest gdzie indziej, ale na pewno ją słyszy. 17 MarDeb Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 01-11-2016 11:08. Posty: 880 9 listopada 2016 23:03 | ID: 1350145 Musicie jadnak uważać z tłumaczeniami. Trzeba dostosować to do wieku dziecka, ale nie można mu kłamać. Bo jak trochę podrośnie i nie pokryje mu się to dowiedział się od rodziców w dzieciństwie z rzeczywistością. To stracimy na tym autorytet. "Jeśli rodzice oszukali mnie jak byłem malutki to czy teraz też mnie oszukują?" 18 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 10 listopada 2016 14:00 | ID: 1350267 MarDeb (2016-11-09 23:03:36)Musicie jadnak uważać z tłumaczeniami. Trzeba dostosować to do wieku dziecka, ale nie można mu kłamać. Bo jak trochę podrośnie i nie pokryje mu się to dowiedział się od rodziców w dzieciństwie z rzeczywistością. To stracimy na tym autorytet. "Jeśli rodzice oszukali mnie jak byłem malutki to czy teraz też mnie oszukują?" Z tym się zgodzę. Lepiej już powiedzieć mniej niż kłamać. Choć rozmowa nie jest łatwa..
“Dzień z życia Aniołka, czyli wiersze po śmierci dziecka. Pamiętam jak to było..ktoś mnie łaskotał a potem… A potem już tak chciałam wyjść…tam do Was i wyciągnęli mnie, ale tatuś się odwrócił, a Ty Mamo płakałaś Dotknęłam policzków Twoich – zapłakałaś mocniej, chciałam przytulić tatusia, ale się tylko skulił… Dlaczego? Chciałam krzyczeć, bo byłam blisko, ale nie widzieliście. A moje pieszczoty sprawiały Wam ból. Wtedy przyszła po mnie… Nie przedstawiła się.. zabrała na chmurkę i pogłaskała po główce. Powiedziała, że jeszcze troszkę i mnie zobaczycie, i będziemy się uśmiechać. Powiedziała, że nauczy mnie wszystkiego. Zapytałam, dlaczego jestem tutaj. Podobno wszystkie dzieci wracają na chmurki, kiedy ich skrzydełka są zbyt duże. To znaczy, że jeszcze nasze duszyczki nie są gotowe, by zejść na ziemię, by stawić czoło trudom codzienności. Mądre słowa, za dużo… Zasnęłam. Kilkanaście minut później obudziła mnie. Powiedziała, że czas na lekcje. Zabrła mnie do Was. Zabawne, ale byliście w domku już. Nadal płakaliście. Byłam zła. Tak zła, że tyle bólu, że tęsknicie do mnie a ja do Was, choć się nie widzimy. Moja nauczycielka wyjaśniła, że nie mogę się denerwować. Tak właśnie sprawiam, że bardziej boli, że moja cierpliwość nauczy Was uśmiechu i że kiedyś się spotkamy. Podglądam Was co kilka minut. Patrzę, jak się bawicie z moim rodzeństwem. Zazdroszczę. Ale kocham Was wszystkich. Dla Was płyną dni, miesiące, lata. A dla mnie to sekundy, minuty, godziny. Tak wolno. Ale postanowiłam zamrugać. Mrugnęłam oczkiem. Uśmiechnęłaś się! Zobaczyłaś ten błysk Słońca i uśmiechnęłaś się do mnie. Tata też! Te dwa ciepłe uśmiechy tulę do serduszka, tulę mocno. Teraz błyskam co kilka minut i się uśmiechacie. Czasem do nieba, czasem do dzieci, czasem do siebie, a ja chowam to i podglądam Wasze spokojne życie. Przyszła…przyszła i powiedziała, że mamy ważne zadanie… Pokazała mi samotnego zapłakanego Aniołka. Kazała zabrać za rączkę. Powiedziała, że minęło dość minut i muszę zaprowadzić maleństwo do Twojego brzuszka. Że ma już dość słabiutkie skrzydełka i może zejść i że potrzeba mu ciepła. Nigdy nie zapomnę tej godziny. Dla Ciebie minęły wieki i wiem, że nadal pamiętacie… Zobaczyłaś dwie kreseczki… Płakałaś. Ty, Tatuś.. płakaliście razem. A ja stałam przy Was i głaskałam brzuszek uspokajając. Już czas… Poczujesz ruchy. Idę połaskotać brzuszek. Gili gili Auć kopie Gili gili Auć znowu kopie. Och jak cudownie! Tulę, głaszcze, a Wy się śmiejecie. To ciepło z Waszej radości sprawia, że mogą fruwać wysoko. Och minęło kilka sekund Oj!!! Zapomniałam Mamusiu! Znowu płaczecie. Mamusiu nie… Przepraszam, już łaskocze, już maleństwo kopie. Nic nam nie jest. Nic Wam nie jest. No gili gili gili gil I wielki kopniak Ufff Uspokoiliście się… Tak przewędrowałam z Wami w moim świecie minuty, a w Waszym miesiące i lata. Już czas wyjść, już przychodzę i budzę maleństwo, a ty czujesz pierwsze skurcze. Cierpisz… ale jednocześnie cieszysz się. Głaszczę Ciebie, by mniej bolało. Wołam Maleństwo, by szybciej wyszło. Jest! Po tylu godzinach się wydostało, choć dla mnie to tylko mgnienie Od tej pory mogę tylko Was obserwować, mrugać Wam, a czasem szeptać. Wiem, że pamiętacie. Jeśli znowu będę musiała zaprowadzić Aniołka do Twego brzuszka, by przemieniło się w maleństwo, będę bliżej. Jeśli nie, będę czuwać, aż minął moje 24 godziny i lata Waszego życia Przyjdę wtedy do Was i przytulę. Przyjdę i powiem, jak tęskniłam, i wtedy znowu się dotkniemy. Bez łez, bez żalu. A teraz tylko spoglądam z uśmiechem i już nie zazdroszczę, bo choć nie mogę Was dotykać, to mogę pilnować, by nic Wam się nie stało. Kocham Was. Każdy błysk słońca, każdy szum drzewa, każda kropla rosy, każdy raz, gdy zatrzymujecie się i zachwycacie światem, to moje wyszeptane kocham do Was… Twego powrotu czekam na próżno. Twe serce zimne, nie bije wcale, ile bym dała by biło dalej. Kolory świata przechodzą w jesień, a ja samotna chodzę po lesie. Lecz las to ludzi obcych, dalekich, co patrzą na nas słabych, kalekich. Kalectwem moim na całe życie, będzie żałoba po małym bycie. Które zjawiło się niespodzianie i nastawiona na jego trwanie nie będę nigdy z tym pogodzona że go tu nie ma w moich ramionach Po mej Iskierce pustka została Gdzie teraz jesteś Iskierko mała? Siedzi aniołek wśród gwiazd miliona I patrzy na Ciebie Matko zamyślona Patrzy jak płaczesz po kątach skrycie Jak starasz się na nowo ułożyć swe życie Jak walczysz z trudami dnia codziennego I jak tęsknisz do Dziecka? do Synka swojego Jak tłumaczysz bliskim i dalekim Że byłem Dzieckiem, że byłem Człowiekiem Że choć malutki w Twym sercu schowany Byłem Twym Synkiem? kochanym i oczekiwanym Matko kochana? Twój ból nie ustaje Wiedz, że mnie również serce się kraje Lecz widać tak być już musiało Że teraz osobno, choć wcześniej jedno ciało Gdy smutno Ci będzie, gdy świat Cię znów wkurzy Popatrz w niebo, na księżyc duży Tam zawsze ja? gdy taka potrzeba Mrugnę do Ciebie z obłoków nieba Siedzi Aniołek na chmurce niebieskiej I śle do Matki swe wielkie serce Śle pocałunki i uśmiechów kilka Śle buziak duży? przecież to chwilka Przychodzi w nocy, gdy sen jest spokojny Przychodzi do Mamy? wtedy jest wolny Razem się tulą i spacerują Razem się bawią i razem malują Razem w sklepiku zabawki kupują Lub nad Bałtykiem bursztyny znajdują Lecz sen kiedyś minie i Mama zostanie Anioł odleci.?Nie odchodź Kochanie!!! Zostań tu ze mną, bym zawsze wiedziała Że nigdy Tobie już krzywda nie będzie się działa? Ja Mamo wrócę? w Twój sen radosny Wrócę nim przyjdzie pierwszy dzień wiosny Wrócę i znów razem będziemy Robić te rzeczy o których tylko my wiemy
Widok (5 lat temu) 29 sierpnia 2016 o 16:41 22 lipca 2016 straciłam mojego jedynego ukochanego Syna ...miał zaledwie 25 lat... Poszedł spać i już się nie obudził...Nie sprawiał wrażenia człowieka któremu coś dolega...wręcz odwrotnie...tryskał werwą i energią , humorem....ale stało się !!!! Zabrał ze sobą również i moje życie ...nie umiem i nie chcę żyć ... Czy jest w Gdańsku grupa wsparcia dla takich osieroconych rodziców ?? 0 0 ~X (5 lat temu) 29 sierpnia 2016 o 19:42 0 0 ~kijek (5 lat temu) 30 sierpnia 2016 o 09:47 W Gdyni jest grupa wsparcia Nagle Sami: Ta fundacja oferuję też pomoc psychologiczna i duchowa przez Skype, telefon, e-mail. 0 0 ~Jara (2 lata temu) 2 września 2019 o 15:48 Ja jestem z Warszawy i chodzę na terapię grupową i indywidualną w poradni Psychologgia Plus. To naprawdę pomaga. Śmierć dziecka to najgorsza rzecz, jaka może zdarzyć się rodzicom. Przed rozpoczęciem terapii myślałam, że po prostu umrę. Polecam rodzicom szukać wsparcia, rozmawiać, nie zamykać się. Mi terapia pomogła. Pamiętajcie też, że trzeba przeżyć swoją żałobę. Nie zamykajcie się na swój smutek. Jeżeli nie dacie sobie naprawdę go poczuć, nigdy nie będziecie wolni. 3 5 ~Ja (2 lata temu) 2 września 2019 o 20:00 Tak. Masz rację. Żałobę trzeba przeżyć ale nie kazdy chce isć na terapię. To bardzo trudne. 1 0 ~anonim (10 miesięcy temu) 19 września 2021 o 21:05 Nic 0 0 ~anonim (9 miesięcy temu) 4 października 2021 o 20:34 Też straciłam synka rana w sercu pozostaje na przyniesie ukojenie,ale nie wiele lat ,a ja wciąż za nim współczucia 0 0 ~anonim (2 miesiące temu) 3 maja 2022 o 14:46 Czy wiesz co było przyczyną ? Mój syn 25 lat umarł 26 marca 2022r Nagle, do tej pory nic nie wiem .Nie potrafię bez niego żyć !!! Codziennie proszę go by zabrał mnie do siebie , obmyślam plany samobójstwa Jedna rzecz która mnie jeszcze trzyma to chce wiedzieć co się stało .Znaleziono go w domu w łóżku martwego a wcześnie pisał ze idzie spać 0 1 ~anonim (2 miesiące temu) 3 maja 2022 o 19:57 Jeżeli faktycznie masz myśli samobójcze to szukaj wsparcia, chociażby zadzwoń tu 800 70 2222 Nie rób tego, na pewno masz dla kogo żyć. 0 0 ~anonim (2 miesiące temu) 4 maja 2022 o 10:15 Nie mam , zostałam sama .On był moim światłem , Nie widzę żadnego powodu do życia .Chce być tylko z nim .Już nic nie jest ważne 0 0 ~anonim (2 miesiące temu) 22 maja 2022 o 22:46 Proszę pamiętać o tym,że syn czeka na Panią w niebie. A samobójcy nie mogą iść do nieba 0 0 ~anonim (1 miesiąc temu) 20 czerwca 2022 o 18:32 ... mysl, że nasza najukochansza Coreczka gdzies na nas czeka trzyma nas przy życiu.. miną 2 lata...są dni,że daje radę, ale więcej jest tych, w których serce wali, nic się nie chce..krzyczysz w duszy i nie wiesz co że soba zrobić...24 dobę mam Ja w głowie...jedyne ,za co jestem Bogu wdzięczna to to...ze sni mi się co noc...cały dzień czekam,żeby iść spać... 0 0 ~anonim (1 tydzień temu) 21 lipca 2022 o 16:39 Łatwo mówić, trudniej zrealizować. Życie bez jedynego dziecka nie ma sensu, choć ksiądz jeden, drugi, trzeci straszy piekłem po śmierci samobójczej. Nie umiem żyć bez mojej Córeczki. Miałam tylko ją i miałyśmy plany na szczęśliwe wreszcie życie, które teraz bez mego Skarba nie ma sensu. Więc doskonale rozumiem osoby, które mają myśli samobójcze. Serce tak boli z tęsknoty za Córeczką, że nikt tego nie zrozumie. 0 0 ~anonim (6 dni temu) 23 lipca 2022 o 18:57 Ksiądz to tylko zawód i moim zdaniem nie ma prawa takich życzy mówić bo sam tego nie przeżył i nigdy nie poczuje matki po utracie dziecka 0 0 ~ewa. (1 miesiąc temu) 21 czerwca 2022 o 10:33 Musi Pani odnaleźć sens życia. Wszędzie trąbią, że brakuje wolontariuszy przy opiece nad małymi dziećmi porzuconymi przez rodziców, które jeszcze czekają na adopcję. A może nigdy się nie doczekają. Personel robi co może, ale zawsze to za mało. Dla takich maluszków Pani ciepło było by bezcenne, a może i Pani pomoże ukoić choć trochę cierpienie. A może inny rodzaj aktywności, cokolwiek, aby nie siedzieć w 4 ścianach z głową całą wypchaną złymi myślami. 1 0 ~anonim (6 dni temu) 23 lipca 2022 o 18:54 Witam Cie serdecznie bardzo dobrze rozumie Twoja sytuacje ja również straciłam syna w styczniu tego roku miał zaledwie 14 lat obudził się rano zjadł ze mną śniadanie pojechałam na pół godziny na zakupy a wróciwszy znalazłam go martwego w swoim pokoju bez przyczyny ktoś go zabrał pytanie tylko dlaczego młody zdrowy chłopak miał całe życie przed sobą moje życie odeszło razem z nim 0 0 do góry
jak żyć po śmierci dziecka forum